Sebastian Bergier – jasny punkt na ciemnym tle Widzewa

Dość ponury i przygnębiający obraz maluje jesień, ta astronomiczna oraz ta piłkarska przy Piłsudskiego 138 w Łodzi. Ostatnie chwile dla czterokrotnego Mistrza Polski są adekwatne do pogody widzianej za oknem. Nie brak w nich pochmurnych i deszczowych dni, w których na dodatek zaczyna wiać chłodem …. z trybun.

Sobotnia wyjazdowa porażka z gdańską Lechią 2-1 przelała czarę goryczy wśród zawiedzionych postawą swoich ulubieńców  licznie przybyłych na Polsat Plus Arenę Gdańsk w ramach 15 kolejki PKO Ekstraklasy fanów z Łodzi. Piłkarze łódzkiego Widzewa nie dość, że po raz kolejny tracą bramkę w doliczonym czasie gry to na dodatek nie potrafią wykorzystać swoich sytuacji, do których i tak nie dochodzą za często. Zapowiadany przez trenera Igora Jovicevicia ofensywny styl gry daleki jest od swej realizacji, a błędy popełniane w defensywie skutkują faktem, że to już ósma porażka czerwono – biało – czerwonych w tym sezonie. Sprowadzeni latem zawodnicy za duże pieniądze mieli gwarantować jakość zespołu oraz styl Jego gry, tymczasem z meczu na mecz wyglądają coraz gorzej, czego przyczyną są coraz bardziej słyszalne gwizdy i niezadowolenie z wysokości trybun. Dość wymowne było spotkanie po meczu w Gdańsku piłkarzy ze swoimi kibicami pod sektorem gości. W mało parlamentarnym słownictwie zagorzali sympatycy z miasta włókniarzy przekazali zawodnikom co myślą o ich grze oraz postawie w obecnym przełomowym sezonie. Wśród wysłuchujących krytyki piłkarzy byli ci, którzy na nią zasłużyli bardziej lub mniej, ale sądzę, że chociaż częściowo poza nią powinien być Polski napastnik – Sebastian Bergier. Popularny i niezwykle sympatyczny Bergi bez sumy odstępnego zamienił Katowice na Łódź, będąc jednym z wielu nowych piłkarzy meldujących się w Sercu Łodzi tego lata. Mimo iż od samego początku zapowiadany był jako zmiennik wielkiej bomby transferowej, która miała przybyć do klubu, to od początku zyskał sympatię trybun, dzięki swojej waleczności i sile charakteru, który idealnie wpisuje się w owiane już legendą widzewskie DNA. Prawdziwy heroizm wykazał w meczu przeciwko swoim byłym śląskim kolegom z Katowic, kiedy mimo urazu stawu skokowego, którego nabawił się w meczu wyjazdowym z Jagiellonią, postanowił wystąpić w meczu z GKS-em. Bergi do swoich dwóch debiutanckich trafień w Białymstoku dołożył również jedno z Katowicami. Przybyły do Łodzi prywatnym samolotem właściciela klubu – Roberta Dobrzyckiego Andi Zeqiri miał na dłuższy czas posadzić Sebastiana Bergiera na ławce rezerwowych, będąc długo wyczekiwaną bramkostrzelną dziewiątką, porównywalną w swojej klasie z legendami ostatnich lat: Koniarkiem, Wichniarkiem czy Marcinem Robakiem. Plac gry szybko zweryfikował, iż Szwajcar nie jest w optymalnej formie, a kolejne bramki Bergiera z Bruk – Betem Nieciecza, Radomiakiem Radom, czy Legią Warszawa ustawiły nową hierarchię w ataku Widzewa. Bramka zdobyta w sobotniej kolejce w meczu z Lechią jest bramką numer siedem obecnego sezonu. Odrzucony przez drugą Bundesligę – Imad Rondić, którego Widzew sprzedał do FC Koln za 1,5 mln Euro w styczniu bieżącego roku, poprzedniej jesieni zdobył dla RTS – u dziewięć bramek w osiemnastu spotkaniach, będąc jednym z najskuteczniejszych snajperów Widzewa  ostatnich lat. Bergier ma, więc trzy kolejki, aby pobić rekord zawodnika z Bośni, który stracił na sympatii fanów z czerwonej części miasta Łodzi, wymuszając w ostatnich dniach okienka transferowego swoje przenosiny za zachodnią granicę. Na tle swojego poprzednika, grający z numerem 99 Bergier już na tę chwilę wygląda lepiej. Rondić podczas swojego pobytu w Widzewie, w sezonach 2023 – 2025 zaliczył zaledwie 14 trafień w pięćdziesięciu rozegranych meczach w czerwonej koszulce z pochodnią w herbie. To tylko połowa zdobyczy więcej, jaką „ustrzelił” Bergier w niespełna pół roku pobytu przy Piłsudskiego. Waleczność, siła i ogromna wola walki to cechy, za które może On stać się ulubieńcem trybun. Cechami ambicjonalnymi przewyższa dużą część swoich drogich i z pewnością lepiej zarabiających kolegów, udowadniając i otwierając oczy włodarzą klubu, że nie zawsze duże pieniądze idą w parze z jakością. Na tle ciemnej galaktyki, jaką stał się Widzew Łódź to gwiazda Sebastiana Bergiera świeci najjaśniej. Jestem przekonany, że blask tego światła zauważalny jest być może już poza granicami naszego kraju, a w styczniu nie zabraknie zapytań o napastnika Widzewa i propozycjach zmiany pracodawcy.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *