Zabrze nie udźwignie już Górnika. Prywatyzacja to jedyna droga

Zabrze nie udźwignie już Górnika. Prywatyzacja to jedyna droga

Górnik Zabrze stoi dziś pod ścianą. Miasto, które przez lata ratowało klub milionami złotych podatników, właśnie powiedziało „stop”. Po raz pierwszy od dawna samorząd odmówił pomocy w spłacie raty obligacji – a to oznacza, że era miejskiej kroplówki dobiegła końca.

Jak ujawnił Piotr Koźmiński z Goal.pl, Górnik musiał w panice zorganizować około 3,7 mln zł, by uregulować kolejną ratę obligacji ratujących niegdyś klub przed bankructwem. Pieniądze poszły z puli na transfery, akademię i codzienne funkcjonowanie. To nie jest już tylko kwestia finansów – to symboliczny koniec zależności od miejskiej kasy.

A wszystko dzieje się akurat teraz, gdy drużyna gra najlepiej od lat: czołówka Ekstraklasy, półfinał Pucharu Polski, rosnąca frekwencja i nadzieja na coś wielkiego. Paradoks? Nie – raczej brutalna rzeczywistość. Zabrze tonie w długach ponad miliarda złotych, wprowadza maksymalne cięcia i nie ma już miejsca na utrzymywanie klubu na siłę.

W tym samym momencie proces prywatyzacji wchodzi w decydującą – i być może ostatnią – fazę. Jedynym realnym inwestorem pozostaje Lukas Podolski. Od grudnia 2025 ma już 8,3% akcji (po wykupie od Allianz), jest jedynym, który realnie chce wejść na pełną skalę.

Słowo to słowo! Podolski kupił akcje Górnika

Rozmowy trwają od ponad półtora roku. Prezydent Kamil Żbikowski pod koniec lutego zapewniał: dokumenty gotowe, cena zaakceptowana, uchwała w marcu. Dziś jest 15 marca – uchwała nadal nie trafiła pod głosowanie.

Prywatyzacja Górnika Zabrze blisko końca. Prezydent Żbikowski podaje konkretne terminy

Czas ucieka. Podolski traci cierpliwość (w styczniu pisał wprost: „to znów zmierza donikąd”). Bez niego Górnik traci stabilnego właściciela z wizją i kapitałem, szansę na przedłużenie kontraktów z kluczowymi ludźmi i realną perspektywę wyjścia z marazmu.

Prywatyzacja albo upadek. Miasto Zabrze bez planu awaryjnego na Górnika

Planu B nie ma. Inni inwestorzy dawno się wycofali. Budżet miasta pęka – nie będzie już setek milionów na klub, jak za czasów poprzedniej prezydentury. Sukcesy sportowe dają złudne poczucie, że „jakoś damy radę”, ale to iluzja. Bez prywatnego zarządzania i kapitału wrócimy do stagnacji, pustych trybun i walki o utrzymanie.

Sprawa jest dziś prosta i bezlitosna.

Zabrze nie udźwignie już Górnika.

Prywatyzacja nie jest jedną z dróg – jest jedyną.

Albo Podolski wchodzi teraz, albo legenda 14-krotnego mistrza Polski zaczyna się powoli rozpadać. Kibice czekają na decyzję. Miasto ma coraz mniej czasu.

Klamka zapadła – teraz albo nigdy.

Prywatyzacja, która skończyła się katastrofą. Czy historia Górnika może się powtórzyć?

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *