Arka dobrze płynie, ale strzeżmy się gałęzi. Felieton Marka Ziemiana.

Arka dobrze płynie, ale strzeżmy się gałęzi. Felieton Marka Ziemiana.

Historia Rodzinna

Mój tata był kiedyś młodym kajakarzem. Generalnie, jak sam zainteresowany twierdzi, nigdy nie był jakimś wybitnym talentem. Ot, urodzony w Człuchowie, najprostszym zapewnieniem sportowego trybu życia było pójście na kajaki. Zwyczajowo, na zawodach odpadał w pierwszych rundach. Przyszedł jednak pewien dzień, gdy start na jeziornych regatach wyszedł Mu fenomenalnie. Poszło jak z płatka. Ruszył znakomicie i pewnie płynął na miejsce dające dalszą kwalifikację. Tak zadowolony ze swojego startu, nie zauważył jednak, że płynie na kurs kolizyjny z gałęzią. Nie wnikałem nigdy, jak duża musiała być ta gałąź, skoro spowodowała wytracenie tempa i utratę pozycji. Konkluzja była taka, że musiał pogodzić się ze spadkiem z nieoczekiwanego pierwszego miejsca.

 

Dobry Start

To, co różni Arkę Gdynia od mojego taty, to fakt, że Arka Gdynia jest oczekiwana do zajęcia wyższej kwalifikacji. Z tej opowiastki rodzinnej Arka Gdynia musi jednak wyciągnąć wniosek i nie zachłysnąć się udanym rozpoczęciem sezonu pierwszoligowego.

Dwa zwycięstwa, 5 goli zdobytych, po stronie strat 0. Czy mogło być lepiej pod kątem wyniku? Zapewne nie. Pod kątem gry? Pewnie można sporo dopracować, skoro z Odrą zwycięski gol padł po heroizmie Gutkovskisa i przytomności Kuna, a w końcówce meczu ze Stalą został zatrudniony Dawid Arndt. Ale wydaje się, że to kwestia dobrej defensywy Odry, rozprężenia wynikiem, braku konieczności bronienia u Stali oraz, co chyba najważniejsze, są to błędy wynikające ze zgrywania się zespołu.

Jeśli to faktycznie były powody, to z całą pewnością ten zespół z każdym dniem powinien być coraz stabilniejszy w tym obszarze. Ważne, by jednak stale uważać na ewentualne przeszkody, które mogą spowodować kolejne problemy. Przykładowo, próbka gry Arki pod wodzą trenera Jarolima jest na tyle mała, że na dzisiaj nie wiemy, czy to szkoleniowiec mocno elastyczny. Są symptomy na to, że dobrze czyta grę, ale udowadniał to, póki co, wyłącznie na beznadziejnie dysponowanej Stali Rzeszów. To dobry początek, nie przeceniałbym go jednak w kontekście potencjalnego awansu do Ekstraklasy.

Arka na dzisiaj wciąż pełni funkcję jednego z faworytów do awansu, ba, po dwóch meczach, w oczach niektórych sympatyków 1. Ligi urosła nawet do miana głównego faworyta do awansu. Pierwszym pytaniem jest, czy ten zespół będzie potrafił zrobić awans, a drugim, czy będzie gotowy na zmagania ekstraklasowe?

 

Gotowość na przyszłe wyzwania

Zdaje się, że trener Jarolim może liczyć na czas i narzędzia do budowy takiej drużyny, jaką chce zbudować. Pytanie, na ile udało się stworzyć zespół na miarę 1. Ligi, a na ile ten zespół faktycznie byłby gotowy do walki w Ekstraklasie. To wciąż wczesny etap i jeszcze wiele może się zmienić, a ten tekst może w przyszłości pełnić funkcję wstydliwego wypomnienia pod moim adresem.

Wydaje mi się, że na dzisiaj ten zespół jest budowany dwutorowo. Z jednej strony są zawodnicy, którzy docelowo będą aspirować lub wprost poradzą sobie w Ekstraklasie, a z drugiej strony mamy graczy, którzy rządzą w 1. Lidze i wraz ze swoimi deficytami mogą mieć problem z zaistnieniem wyżej.

Taką rywalizację widzę w środku pola Arki. Na dzisiaj rolę startowej „6” w zespole żółto-niebieskich odgrywa bardzo solidny Szymon Lewkot. To wysoki środkowy pomocnik, o niezłej technice, dobrym poziomie rywalizacji oraz potencjalnej opcji gry na środku obrony. To też jednak zawodnik o konkretnych mankamentach powodujących, że na dzisiaj ciężko mi Go widzieć jako wzmocnienie w Ekstraklasie. Nie chcę być źle zrozumiany, bo Szymon to dobry gracz, ale w 1. Lidze. Nawet ze Stalą Rzeszów zdarzały Mu się momenty nonszalancji w grze, a przy lepszym rywalu te straty mogłyby zostać dużo mocniej ukarane.

Dlatego myślę, że transfer Macieja Ambrosiewicza do Arki to nie tylko spełnienie moich marzeń, ale też ważny element planu mającego docelowo poukładać grę drużyny w środku pola pod kątem Ekstraklasy. Ta różnica między zawodnikami w realiach 1. Ligi może nie być tak wielka, jednak może okazać się ważna już w miejscu, w jakim docelowo Arkę widzą Jej włodarze oraz kibice (na zdjęciu głównym artykułu zamieściłem oprawę nawiązującą do oczekiwań).

Najpierw jednak, prócz dobrego startu, trzeba zapewnić sobie ominięcie wszelkich gałęzi i innych przeszkód, by uniknąć baraży i awansować bezpośrednio do Ekstraklasy.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *