W meczu 23. kolejki PKO BP Ekstraklasy nie brakowało emocji. Na stadionie Miejskim w Białymstoku odbyło się spotkanie gospodarzy – Jagiellonii Białystok, z drużyną ze stolicy – Legią Warszawa.
Celem na ten mecz w przypadku drużyny z Podlasia było umocnienie się w tabeli na pozycji lidera. Warszawska ekipa pozostawała skupiona na ucieczce ze strefy spadkowej. Spotkanie nabrało niespodziewanego tempa.
Pierwsza połowa mogła być decydująca dla Jagiellonii.
Białostoczanie ledwo zakończyli swój udział w Lidze Konferencji, a już musieli przygotowywać się do niedzielnego starcia z Legią Warszawa. Mimo zmęczenia u rywali, na które liczyli kibice Wojskowych, już w 4. minucie pojawiła się nadzieja na rzut karny dla Jagiellonii. Jednak powalony przez Otto Hindricha nowy zawodnik Jagiellonii – Kajetan Szmyt, podczas przyjęcia piłki pomógł sobie ręką. Mecz trwał dalej, a drużyna z Białegostoku nie odpuszczała. 17. minuta była kluczowa, bo właśnie wtedy padła pierwsza, spektakularna bramka dla Jagi, a odpowiedzialny za nią był Leon Flach. Na drugie trafienie nie trzeba było długo czekać, bo już w 22. minucie angolski zawodnik Afimico Pululu wyprowadził swoją drużynę na jeszcze większe prowadzenie z wynikiem 2:0.
Trzecia bramka Jagiellonii odbiegała od przedmeczowych założeń i planów zespołu. Po rzucie wolnym dla Legii do bramki trafił obrońca Bernando Vital – problem tylko, że do własnej. Wynik 2:1 pobudził Legię przed drugą częścią meczu.
Przebudzenie i odrobina szczęścia – przepis na sukces Legii.
Zmotywowana drużyna z Warszawy w drugiej części marcowego spotkania prezentowała się znacznie lepiej. Po dośrodkowaniu piłki przez Chodynę, Rajovic trafił głową w słupek, co zbliżyło Legię do wyrównania wyniku. Finalnie do niego doszło – za sprawą łutu szczęścia i pomocy Leona Flacha, który idąc w ślady swojego kolegi z zespołu, również skierował piłkę do własnej bramki. Wojskowi wykorzystali samobójcze trafienia, jednak nie da się ukryć, że nadzieje kibiców sięgały dalej. Rajovic znajdujący się pod bramką, gdy nadarzyła się idealna okazja ku przejęciu prowadzenia, nie odebrał piłki od Chodyny, a jedynie kopnął ją we własną nogę. Mecz zakończył się remisem i niesmakiem z obu stron.
Czy jest jeszcze nadzieja?
Kibice Jagiellonii Białystok z pewnością mają mniej wątpliwości, ponieważ ich drużyna wciąż pozostaje na pierwszym miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Co prawda w ich głowach wciąż pozostaje myśl, że samobójcze trafienia wyglądałyby lepiej na koncie drużyny w postaci 4:0. Fani ze stolicy nie zaznali jeszcze spokoju i wygląda na to, że jeszcze długo nie odetchną z ulgą. Legia Warszawa po remisie z Jagiellonią Białystok pozostaje w strefie spadkowej na 16. miejscu. Ich kontrola gry – momentami pozorna, jednak potrafiła popłacić. Pozostaje mieć nadzieje, że podczas tego spotkania nie wyczerpali limitów swojego szczęścia.
Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa 2:2 (2:1)
1:0 – Leon Flach 17′
2:0 – Afimico Pululu 22′
2:1 – Bernardo Vital (sam.) 45′
2:2 – Leon Flach (sam.) 56′
Składy:
Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz – Norbert Wojtuszek, Apostolos Konstantopoulos, Bernardo Vital (46′ Andy Pelmard), Guilherme Montoia (56′ Bartłomiej Wdowik) – Leon Flach (73′ Dawid Drachal), Bartosz Mazurek – Alejandro Pozo (84′ Samed Bazdar), Jesus Imaz (84′ Dimitris Rallis), Kajetan Szmyt – Afimico Pululu.
Legia Warszawa: Otto Hindrich – Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Radovan Pankov -Kacper Chodyna, Juergen Elitim, Patryk Kun – Wahan Biczachczjan (70′ Kacper Urbański), Bartosz Kapustka (70′ Wojciech Urbański) – Rafał Adamski (90+3′ Ermal Krasniqi), Mileta Rajović (74′ Antonio Colak).
Sędziował: Karol Arys (Szczecin).
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.






majagerstel
dumna🥹🥹