Dramat w Gdańsku. Lechia znów traci punkty w końcówce.

Dramat w Gdańsku. Lechia znów traci punkty w końcówce.

Gdańszczanie przegrali już czwarty mecz z rzędu i ich walka o ligowy byt bardzo się skomplikowała. Tym razem musieli uznać wyższość Legii Warszawa. Bramka na wagę zwycięstwa padła w doliczonym czasie gry, a jej autorem został były zawodnik Lechii.

Legia wychodzi na prowadzenie

Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze. Szukali miejsca na boisku i powoli rozgrywali, aby znaleźć odpowiedni moment do kluczowego podania. Pierwszy strzał w meczu padł w 6. minucie, a jego autorem był Tomáš Bobček. Legia również próbowała. Rafał Augustyniak posłał długie górne podanie do Kacpra Chodyny, lecz obrońca Lechii wybił je głową, zanim skrzydłowy Legii zdołał przyjąć futbolówkę.

Pierwsza bramka w meczu padła w 11. minucie i zdobyli ją goście. Wszystko zaczęło się od dobrego rozegrania w trójkącie w środkowej części boiska, które zapoczątkował Nsame. Piłka potem trafiła na prawe skrzydło, do Kacpra Chodny, który dośrodkował w pole karne, a w nim świetne odnalazł się Nsame. Niepilnowany Kameruńczyk wykończył akcję efektownym strzałem głową.

Kolejne minuty starcia mijały. Zespoły wymieniały się atakami, które obfitowały w dośrodkowania. Dobrze na skrzydle radził sobie Krasniqi, wdający się w dryblingi na skrzydle. W 31. minucie Legia mogła podwyższyć prowadzenie za sprawą Leszczyńskiego. Dziewiętnastolatek dopadł do dośrodkowania Elitima i uderzył głową. Piłka po strzale odbiła się od słupka. Lechia zdołała odzyskać piłkę po tej groźnej akcji gości i od razu ruszyli z kontrą. Animuszem wykazał się Camilo Mena, który pędził z piłką pod pole karne legionistów. Kolumbijczyk został sfaulowany przez Chodynę. Zawodnik Legii otrzymał żółtą kartkę za przewinienie. Do rzutu wolnego podszedł Ivan Zhelizko, słynący z potężnego uderzenia. Ukrainiec strzelił z wielką siłą, lecz piłka poszybowała nad bramką.

Przed końcem pierwszej połowy Lechia miała dwie świetne okazje do wyrównania. Najpierw zagranie w pole karne Meny zablokował Kamil Piątkowski, a następnie piękną interwencją przy strzale Pllany popisał się Hindrich.

Stracone punkty w końcówce

Już w pierwszych minutach drugiej połowy Lechia miała dobrą okazję. Piłkę w pole karne Legii z rzutu wolnego wstrzelił Zhelizko, Mena ją trącił, futbolówka odbiła się od Piątkowskiego i w wylądowała na słupku. Lechia dominowała i widać było, że bardzo chcą zdobyć bramkę wyrównującą. Cierpliwie budowali akcję, ale Legia była na to przygotowana. Zespół Marka Papszuna dosyć mocno się cofnął i wyczekiwał ataków gospodarzy.

Warszawiacy mieli również swoje sytuacje. Dobrze na skrzydle podłączał się Piątkowski, którego dośrodkowania blokowali obrońcy Lechii. Gospodarze aktywnie atakowali. W 53. minucie niesamowitym przeglądem pola wykazał się Rifet Kapić, który zauważył ruch Bobčka, podanie zostało w porę przeczytane. Potem Tomasz Neugebauer oddał strzał, który wyglądał naprawdę groźnie.

Zmasowane ataki przyniosły skutek w 63. minucie. Camilo Mena ruszył skrzydłem i dośrodkował. Piłkę zmierzającą w pole karne zablokował obrońca Legii. Futbolówka znów wróciła do Kolumbijczyka, który tym razem posłał idealne podanie, wprost do Bobčka. Słowak wyskoczył, mocno uderzył głową i piłka zatrzepotała w siatce. To było pierwsze trafienie z gry snajpera Gdańszczan w rundzie wiosennej.

Podopieczni Johna Carvera nie zwalniali tempa. W zdobyciu kolejnej bramki przeszkadzał im Hindrich, który świetnie spisywał się tego wieczoru. W 66. minucie potwierdził swoją formę, broniąc strzał Sezonienki, a potem Tsarenki. Lechiści najlepszą okazję do wyjścia na prowadzenie mieli w 77. minucie, kiedy Sezonienko odzyskał piłkę w środku boiska. Camilo Mena zagrał prostopadłe podanie do Bobčka, który chciał wykończyć akcję po długim słupku. Na posterunku znowu był Hindrich.

Legia zaczęła atakować, w obronie Lechii czujni byli Pllana oraz Rodin. W 85. minucie ta czujność została uśpiona. Mnóstwo przestrzeni przed polem karnym miał Elitim, bez zastanowienia się w nią wkradł i faulem taktycznym swoją drużynę musiał ratować Zhelizko. To była druga żółta kartka dla pomocnika Lechii w tym spotkaniu. Czerwona kartka dała swobodę Legii. W doliczonym czasie gry ją wykorzystali. Piłka po dalekim wrzucie z autu wpada w pole karne. Alex Paulsen mija się z nią, lekkie zamieszanie i ostatecznie do piłki dopada Antonio Čolak, który pakuje piłkę do siatki z bliskiej odległości, tym samym pozbawiając punktu swoją byłą drużynę.

Skrót meczu

Sytuacja na kolejkę przed końcem

Legia dzięki świetnej postawie w rundzie wiosennej i po wygranej w spotkaniu z Lechią zajmuje siódmą lokatę. Wygrana w ostatnim meczu oraz potknięcia innych zespołów może przynieść im jeszcze lepszy rezultat.

Sytuacja Lechii nie jest kolorowa. Lechiści przegrali kolejny mecz, w którym powinni zdobyć chociaż punkt. Teraz muszą wygrać ostatni mecz z Termalicą i liczyć na to, że Arka nie wygra dwóch pozostałych spotkań. To scenariusz, który da utrzymanie drużynie z Gdańska.

 

 

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *