Górnik Łęczna w coraz większych tarapatach! Kolejna porażka stała się faktem.

Górnik Łęczna po piętnastej kolejce ma na swoim koncie zaledwie dziesięć???? punktów. Dziś zielono-czarni musieli uznać wyższość Polonii Warszawa (1:2), a scenariusz, który ukazuje spadek łęczyńskiego klubu do Betclic 2. Ligi staje się coraz bardziej realny. Z przykrością trzeba zauważyć, że za taki stan rzeczy w większości nie są winni piłkarze (najzwyczajniej w świecie nienadający się na poziom pierwszej ligi), lecz osoby zarządzające klubem z dyrektorem sportowym na czele.
Górnik – Polonia: Ogromne problemy Górnika! Spadek coraz bardziej prawdopodobny?

Górnik Łęczna przeszedł latem niemałą rewolucję kadrową. Drużynę opuściło dwunastu graczy, i choć w ich miejsce przyszło siedemnastu zawodników, to śmiało można powiedzieć, że Łęcznej poszli zdecydowanie na ilość, albowiem, gdy spojrzymy na ściąganych do ekipy Daniela Ruska piłkarzy, możemy dostrzec, że większość z nich nigdy przedtem nie występowała chociażby na poziomie pierwszej ligi. Gdy zawęzimy tą listę do futbolistów, którzy realnie stanowią o sile zielono-czarnych (jest ich zaledwie trzech – Dawid Tkacz, Bartosz Śpiączka i Kamil Kruk), zobaczymy, jak słabe było to okno w wykonaniu ,,Dumy Lubelszczyzny”. Wśród strat, nie da się nie zauważyć duetu Warchoł-Banaszak, którzy zdecydowali się na przenosiny do Śląska Wrocław. Oprócz nich, Lubelszczyznę opuścili m.in. Paweł Żyra czy Marcin Grabowski. Górnik w na początku sprowadził co prawda Łukasza Budziłka i Pawła Jaroszyńskiego. Obydwaj ci panowie w ostatnich miesiącach pozostawali bez klubu, co sprawiło, że zarówno jeden, jak i drugi znajduje się na razie poza kadrą meczową – nie inaczej było w przypadku dzisiejszego meczu z Polonią. Oprócz nich, w kadrze meczowej zabrakło chociażby George’a Abotta, który w ostatnich meczach nie prezentował się najlepiej, ale z powodu wąskiej kadry grał. https://twitter.com/zielono_czarni/status/1984332948678533312 Ten o wiele lepiej zaczął się dla gości. Zawodnicy z Warszawy od pierwszych minut atakowali, momentami może nawet zbyt mocno. W ósmej minucie za faul w ofensywie napomniany żółtą kartką został Robert Dadok. Kilka chwil później, 28-latek mógł cieszyć z gola, który otworzył wynik dzisiejszego starcia. Kilkanaście minut później, ,,Duma Stolicy” podwoiła korzystną zaliczkę. To wszystko za sprawą mierzonego uderzenia z okolic dwudziestego metra autorstwa Oliwiera Wojciechowskiego, To pierwszy gol 20-latka w tym sezonie. Warto było czekać! Poloniści po drugim trafieniu zbyt nonszalancko podeszli do swojego rywala, co zemściło się na nich na kwadrans przed zakończeniem pierwszej części gry. To właśnie wtedy bramkę kontaktową zdobył Branislav Spacil. Słowak to jedna z kluczowych postaci Górnika. Świadczą o tym suche liczby – w tym sezonie skrzydłowy zdobył trzy gole i zanotował cztery asysty. Branislav Spacil jest jednym z niewielu dobrze prezentujących się graczy Górnika Łęczna w tym sezonie. Dobre występy idą w parze z liczbą goli, których Słowak w kampanii 2025/26 ma już trzy. Fot. Adam Walczak Po przerwie działo się już zdecydowanie mniej. ,,O matko, ależ to było męczące spotkanie. Druga połowa do zapomnienia.”  – komentował ją za pośrednictwem portalu ,,X” jeden z kibiców. Nie zmienia to faktu, że momentami pod bramką Polonii robiło się naprawdę gorąco. Górnik nie zdołał wykreować sobie ani jednej sytuacji, która znalazłaby drogę do bramki. Trudno się temu dziwić, bowiem w ekipie Daniela Ruska nie od dziś brakuje nominalnego napastnika. Pod koniec września poważnej kontuzji doznał Bartosz Śpiączka, a dziś na szpicy z przymusu grał Fryderyk Janaszek. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to nie ostatni występ 21-latka na tej pozycji. Ostatecznie, ,,Duma Stolicy” utrzymała korzystny wynik i odniosła cenne zwycięstwo, które wywindowało ją na dziewiąte miejsce w stawce. Górnik wciąż znajduje się na przedostatniej, siedemnastej pozycji, ale niewykluczone, że już niebawem zleci na samo dno. Taki scenariusz miałby miejsce w przypadku zwycięstwa lub remisu Znicza Pruszków w meczu z Polonią Bytom. Pewne jest, że żeby chociażby myśleć o utrzymaniu na zapleczu Ekstraklasy, Górnicy muszą szybko zacząć punktować. Kolejna szansa nadarzy im się dziewiątego listopada, kiedy to zielono-czarni zagrają w Opolu przeciwko Odrze.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *