Kino w doliczonym czasie gry. Sporting rzutem na taśmę ratuje remis.

Kino w doliczonym czasie gry. Sporting rzutem na taśmę ratuje remis.

W poniedziałkowym hicie ligi portugalskiej FC Porto zremisowało 1:1 ze Sportingiem Lizbona. Świetnie zaprezentował się Jan Bednarek, jednak Jakub Kiwior nie dotrwał do ostatniego gwizdka.

Spotkanie zapowiadało się niezwykle interesująco. FC Porto to drużyna bijąca rekord punktowy na półmetku ligi portugalskiej, a jednocześnie tracąca najmniej goli w obecnym sezonie. Naprzeciw stanął Sporting Lizbona, który pod wodzą Ruia Borgesa sensacyjnie awansował do TOP 8 Ligi Mistrzów. W rozgrywkach ligowych „Lwy” również prezentują się znakomicie — mają na koncie najwięcej zdobytych bramek i tracą zaledwie cztery punkty do lidera. 

Niestety, spotkanie okazało się dość nudne. Brak choćby jednego strzału w pierwszej połowie mówi sam za siebie. Duża w tym zasługa duetu Bednarek–Kiwior, który znakomicie radził sobie z ofensywą gości. Jedyną próbę ożywienia widowiska podjęli kibice gospodarzy, odpalając race — jak się jednak okazało, był to jedyny „ogień”, jaki zobaczyliśmy przed przerwą.

W drugiej połowie doczekaliśmy się pierwszego celnego uderzenia, lecz po rykoszecie od Kiwiora futbolówka bez problemu trafiła w ręce kapitana FC Porto, Diogo Costy. 

Dobre wrażenia z solidnej gry Polaków podburzyła kontuzja Jakuba Kiwiora. Widocznie podłamanego Kiwiora pocieszał sam Francesco Farioli, który po meczu odniósł się do kontuzji Polaka.

– Sytuacja z Jakubem Kiwiorem nie wydaje mi się najgorsza. Powiedział, że poczuł coś w przywodzicielu, ale ból z czasem ustał – uspokajał włoski trener „Smoków” na łamach „A Bola”

Wspomniany Farioli doskonale zareagował również na wydarzenia boiskowe i zdecydował się na korektę składu, dokonując kilku zmian, które okazały się strzałem w dziesiątkę. W miejsce niewidocznego Gabriego Veigi na murawie pojawił się — nie ukrywam, mój ulubieniec z czasów występów w RC Lens — Iworyjczyk Seko Fofana. To właśnie on, po sporym zamieszaniu w polu karnym Sportingu, wpakował piłkę do siatki i otworzył wynik spotkania. Piłkarze gości domagali się interwencji VAR, jednak sędzia główny nie zmienił decyzji i wskazał na środek boiska. FC Porto objęło prowadzenie 1:0.

Sporting próbował odrabiać straty, jednak bez większego skutku. Swoje szanse mieli m.in. Francisco Trincão oraz Kasper Hjulmand, który mimo porażki zaliczył solidny występ. W 97. minucie drużyna z Lizbony w końcu dopięła swego — po dośrodkowaniu Ivana Fresnedy piłka odbiła się od ręki Francisco Moury, który próbował zablokować akcję, a sędzia wskazał na rzut karny. Diogo Costa początkowo wyczuł intencje Luisa Suáreza i świetnie obronił jego strzał, lecz przy dobitce okazał się już bezradny, a piłka znalazła drogę do siatki, doprowadzając Sporting do wyrównania w 100′ minucie spotkania. 

Końcowo Sporting wywozi z Estadio de Dragao upragniony punkt i dalej zachowuję niewielką stratę do zajmującego fotel lidera, FC Porto. Jeśli chodzi o naszych rodaków, Jan Bednarek rozegrał cały mecz i jego występ został doceniony przez „A Bola”, która wybrała go zawodnikiem spotkania. Oskar Pietuszewski natomiast spędził całe spotkanie na ławce rezerwowych.

FC Porto – Sporting (1-1)

FC Porto: Diogo Costa – Alberto Costa, Jan Bednarek, Jakub Kiwior (63. Thiago Silva), Martim Fernandes (85. Moura) – Alan Varela, Victor Froholdt – Pepe, Gabri Veiga (63. Fofana), Borja Sainz (63. Mora) – Samu (46. Deniz Gul)

Sporting: Rui Silva – Ivan Fresneda, Ousamane Diomande, Goncalo Inacio, Maxi Araujo – Hidemasa Morita (80. Luis Guilherme), Hjulmand – Geny Catamo (84. Goncalo Braganca), Francisco Trincao, Pedro Goncalves (84. Souleymane Faye) – Luis Suarez

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *