Na przełomie XX i XXI wieku w polskiej piłce funkcjonowało przekonanie o „kompleksie” wobec Anglików i Szwedów. W okresie, gdy zaczynałem interesować się futbolem, opinia ta była powszechna i znajdowała odzwierciedlenie w wynikach. Szczególnie w przypadku Szwecji — seria porażek w meczach o stawkę utrwalała obraz rywala, który wyraźnie nie leży reprezentacji Polski. Czy jednak taka ocena była uzasadniona? Aby to zweryfikować, warto przeanalizować wszystkie spotkania o punkty rozegrane przeciwko Szwecji.
Lista meczów o punkty ze Szwecją:
a) Szwecja – Polska 26 czerwca 1974 roku w Stuttgarcie wynik 0:1:
Bramki: w 43. minucie na 0:1 strzelił Grzegorz Lato.
Konfrontacje reprezentacji Polski ze Szwecją w meczach o stawkę rozpoczęły się od pozytywnego akcentu. W spotkaniu inaugurującym drugą fazę grupową mistrzostw świata w 1974 roku w RFN Polska wygrała 1:0 po bramce Grzegorza Laty. Mimo korzystnego wyniku przebieg meczu znacząco różnił się od wcześniejszych występów polskiej drużyny na tym turnieju. W przeciwieństwie do poprzednich spotkań Polacy nie kontrolowali gry w takim stopniu. Przez długi czas rywalizacja była wyrównana, z nieznaczną przewagą Polski, natomiast w drugiej połowie — zwłaszcza w pierwszych 30 minutach— inicjatywę przejęła reprezentacja Szwecji. W tym okresie przeciwnik wywierał intensywną presję, stwarzając Polsce największe trudności spośród wszystkich dotychczasowych rywali na turnieju. Jednym z kluczowych momentów spotkania był rzut karny dla Szwecji w 66 minucie, obroniony przez Jana Tomaszewskiego po strzale Staffana Tappera. Interwencja ta, a także kilka innych udanych działań bramkarza, odegrały istotną rolę w utrzymaniu prowadzenia. Należy jednak podkreślić, że również Polska stworzyła sytuacje bramkowe — w tym bardzo dogodną okazję niewykorzystaną przez Andrzeja Kmiecika. Ocena końcowego rezultatu nie jest jednoznaczna. Choć Polska wykazała się większą skutecznością, przebieg meczu wskazuje, że wynik remisowy również byłby uzasadniony, biorąc pod uwagę bilans sytuacji i okresy przewagi obu zespołów. W analizach tego spotkania często pojawia się wątek absencji Władysława Musiała, który nie wystąpił z powodów dyscyplinarnych. Decyzja selekcjonera Kazimierza Górskiego była konsekwencją wydarzeń po meczu z Włochami, kiedy część zawodników świętowała zwycięstwo poza hotelem. Musiał, wracając głównym wejściem i będąc pod wpływem alkoholu, został przyłapany przez trenera, co skutkowało odsunięciem go od gry w kolejnym spotkaniu. Po meczu ze Szwecją zawodnik został jednak przywrócony do zespołu. Teza o decydującym wpływie jego nieobecności na poziom gry drużyny pozostaje dyskusyjna. Trudno jednoznacznie zakładać, że obecność jednego zawodnika znacząco zmieniłaby przebieg meczu — tym bardziej że rzut karny dla Szwecji został sprokurowany przez Jerzego Gorgonia, jednego z kluczowych obrońców. Bardziej przekonujące wydaje się stwierdzenie, że był to po prostu słabszy występ reprezentacji Polski, w którym przeciwnikowi pozwolono na stosunkowo wiele. Ostatecznie zwycięstwo nad Szwecją wpisało się w bardzo udany dla Polski turniej, zakończony zdobyciem trzeciego miejsca. Reprezentacja Szwecji nie awansowała natomiast do dalszej fazy rozgrywek, kończąc mistrzostwa na piątej pozycji.
b) Szwecja – Polska 7 maja 1989 roku w Solnej wynik 2:1:
Bramki: w 76. minucie na 1:0 strzelił Roger Ljung, w 87. minucie na 1:1 strzelił Ryszard Tarasiewicz i w 90+2. minucie na 2:1 strzelił Niclas Larsson.
Początek eliminacji do mistrzostw świata w 1990 roku we Włoszech. W drugim meczu ponieśliśmy porażkę ze Szwecją w dramatycznych okolicznościach — decydująca bramka padła w doliczonym czasie gry. Choć końcowy rezultat wskazuje na zwycięstwo gospodarzy, przebieg spotkania nie miał jednostronnego charakteru. Mecz był stosunkowo wyrównany, a przy nieco większej skuteczności Polska mogła zakończyć go nawet zwycięstwem. Szwedzi przystępowali do rywalizacji w roli faworyta i momentami sprawiali wrażenie zespołu zbyt pewnego siebie, jednak napotkali na wymagającego przeciwnika. W ujęciu całościowym to jednak reprezentacja Szwecji była zespołem nieco lepszym. Gospodarze utrzymywali lekką przewagę i stworzyli nieznacznie więcej sytuacji bramkowych, choć różnica ta nie była znacząca. Jednocześnie polski zespół kilkukrotnie zagroził bramce rywali, zmuszając Thomasa Ravelliego do interwencji. W konsekwencji remis należałoby uznać za wynik w pełni uzasadniony. Pierwsza połowa toczyła się w umiarkowanym tempie i miała wyrównany przebieg, z lekką przewagą Szwecji, szczególnie widoczną w początkowym i końcowym fragmencie tej części gry. Z kolei po przerwie obie drużyny wyraźnie zwiększyły intensywność, co przełożyło się na bardziej otwarty i dynamiczny przebieg spotkania. W pierwszym kwadransie drugiej połowy inicjatywa należała do gospodarzy, natomiast w kolejnych minutach przewagę uzyskali Polacy. Kluczowy dla losów meczu okazał się okres, w którym padły bramki. Po objęciu prowadzenia przez Szwecję gospodarze starali się kontrolować przebieg gry, jednak Polska zdołała doprowadzić do wyrównania po efektownym uderzeniu z rzutu wolnego autorstwa Ryszarda Tarasiewicza. W końcówce spotkania inicjatywę ponownie przejęli Szwedzi, którzy wykorzystali swoją przewagę, zdobywając zwycięską bramkę w doliczonym czasie gry. Po meczu pojawiły się kontrowersje związane z pracą sędziego, na którą zwracał uwagę nasz selekcjoner Wojciech Łazarek, wskazując m.in. na częste przerywanie gry i długość doliczonego czasu. Analiza przebiegu spotkania sugeruje jednak, że doliczony czas gry mieścił się w standardach — w szczególności ze względu na przerwy spowodowane urazami, w tym dłuższą interwencję medyczną po starciu Stefana Löna z Janem Urbanem. Istotnym czynnikiem wpływającym na przebieg meczu była również kontuzja Dariusza Wdowczyka, który opuścił boisko już w 16. minucie. Indywidualnie wyróżniającą się, ale zarazem niejednoznaczną postacią spotkania był Ryszard Tarasiewicz. Z jednej strony zdobył efektowną bramkę wyrównującą, z drugiej jednak jego udział w kluczowych sytuacjach dla przeciwnika był znaczący. Faul na Rolandzie Nilssonie poprzedził akcję bramkową na 2:1, a wcześniejsze przewinienie tego zawodnika doprowadziło do rzutu wolnego, po którym Szwecja objęła prowadzenie. Dodatkowo w 51. minucie Tarasiewicz dopuścił się faulu w polu karnym na Jonasie Thernie, który nie został jednak odgwizdany przez sędziego. W efekcie jego występ można uznać za jeden z najbardziej wpływowych dla przebiegu spotkania.
c) Polska – Szwecja 25 października 1989 roku w Chorzowie wynik 0:2:
Bramki: w 35. minucie na 0:1 strzelił Peter Larsson i w 60. minucie na 0:2 strzelił Johny Ekstroem.
Przedostatni nasz mecz eliminacji do mistrzostw świata w 1990 roku odbywał się w odmiennych realiach dla obu zespołów. Po wcześniejszej porażce i remisie z Anglią reprezentacja Polski straciła już szanse na awans, natomiast Szwecja, zwyciężając w tym spotkaniu, mogła zapewnić sobie udział w turnieju finałowym we Włoszech. U nas trenera Łazarka zastąpił Andrzej Strejlau. Spotkanie zakończyło się wyraźnym zwycięstwem Szwecji, a jego poziom sportowy pozostawiał wiele do życzenia. W pierwszej połowie Polska podejmowała jeszcze próby nawiązania wyrównanej rywalizacji — zespół tworzył pojedyncze sytuacje bramkowe i konstruował akcje ofensywne, jednak w mniejszym stopniu niż przeciwnik. Już w tej części meczu widoczna była przewaga Szwedów, choć nie miała ona jeszcze charakteru dominacji. Po przerwie różnica poziomu stała się bardziej wyraźna. Polska straciła spójność w działaniach ofensywnych, a jej gra przybrała chaotyczny charakter, pozbawiony wyraźnej koncepcji. Próby ataku były łatwo neutralizowane przez defensywę rywali, co sprawiało wrażenie nieskutecznych, powtarzalnych działań. Z kolei Szwecja, mimo że nie zaprezentowała szczególnie efektownej gry, działała skuteczniej, dojrzalej i stwarzała wyraźnie większe zagrożenie pod bramką przeciwnika. W przebiegu meczu widoczna była również różnica indywidualnej jakości zawodników obu zespołów. Szwedzi lepiej kontrolowali tempo gry i potrafili wykorzystać błędy przeciwnika, czego przykładem była druga bramka, będąca konsekwencją poważnych problemów organizacyjnych w polskiej defensywie. Skala przewagi gospodarzy mogła być zresztą większa, choć Polska również stworzyła nieliczne sytuacje umożliwiające zdobycie bramki. Na przebieg spotkania wpływ miały także kontrowersyjne decyzje i zdarzenia boiskowe. Pierwszy gol dla Szwecji padł po sytuacji, w której Ryszard Tarasiewicz interweniował ręką na linii bramkowej. Z kolei w 49. minucie arbiter nie podyktował rzutu karnego dla Szwecji po faulu tego samego zawodnika na Janie Ekströmie, co należy uznać za decyzję błędną. Po meczu pojawiły się spekulacje dotyczące rzekomego braku sportowej rywalizacji, a nawet sugestie o celowym oddaniu spotkania przez reprezentację Polski. Informacje tego typu docierały również do środowiska piłkarskiego, jednak nigdy nie zostały potwierdzone. W związku z tym należy traktować je wyłącznie jako niezweryfikowane hipotezy. Warto odnotować, że żaden z trzynastu zawodników, którzy wystąpili w tym spotkaniu, nie zakończył wówczas kariery reprezentacyjnej.
d) Polska – Szwecja 31 marca 1999 roku w Chorzowie wynik 0:1:
Bramki: w 36. minucie na 0:1 strzelił Fredrik Ljungberg.
Mecz ze Szwecją rozegrany w połowie eliminacji do mistrzostw Europy 2000 stanowił istotny moment dla reprezentacji Polski. Po udanym początku rywalizacji i porażce 4 dni wcześniej z Anglią na Wembley, spotkanie w Chorzowie miało duże znaczenie w kontekście dalszej walki o awans. Ostatecznie zakończyło się jednak kolejną przegraną. Decydujący wpływ na wynik miała indywidualna sytuacja z udziałem Jerzego Brzęczka. Kapitan reprezentacji popełnił błąd przy przyjęciu piłki, co zostało natychmiast wykorzystane przez rywali. W efekcie Fredrik Ljungberg przeprowadził skuteczną akcję, zakończoną strzałem, po którym piłka — przechodząc między nogami bramkarza Kazimierza Sidorczuka — trafiła do siatki. W ujęciu całościowym spotkanie nie stało na wysokim poziomie. Obie drużyny stworzyły niewiele sytuacji bramkowych, a jego przebieg był momentami statyczny i pozbawiony intensywności. W takim kontekście remis nie byłby krzywdzącym rozstrzygnięciem. Szwedzi zagrali dojrzalej, rzadziej atakowali, ale dużo groźniej i chyba minimalna ich wygrana była najsprawiedliwsza. Początek spotkania należał do reprezentacji Polski, która kontrolowała przebieg gry i potrafiła stworzyć sytuacje bramkowe — w tym dogodną okazję Tomasza Wałdocha, który minimalnie nie trafił w bramkę. Po około trzydziestu minutach mecz się wyrównał, a następnie, po wspomnianym błędzie, Szwedzi objęli prowadzenie. Nasz zryw w końcówce pierwszej odsłony meczu. dawał jeszcze nadzieję. W II połowie nasi grali słabiej. Kapitan Tomasz Wałdoch po meczu twierdził, że to z powodu meczu na Wembley i w związku z czym naszym brakowało sił. Gra była wyrównana, ale bramki nie padały. My nie mieliśmy sytuacji, a Szwedzi kilka stworzyli. W końcowej fazie spotkania widoczny był spadek intensywności i wiary w odwrócenie losów meczu po stronie polskiej. Pewne ożywienie przyniosło wejście Wojciecha Kowalczyka, jednak był to jedynie krótkotrwały impuls, który nie przełożył się na trwałą poprawę jakości gry. Dodatkowo decyzje personalne podejmowane przez selekcjonera wydawały się spóźnione, co ograniczało możliwość realnego wpływu na przebieg spotkania. Szwecja nie rozegrała wybitnego meczu, jednak skutecznie wykorzystała błąd rywala i po objęciu prowadzenia kontrolowała przebieg gry, nie podejmując zbędnego ryzyka. W rezultacie minimalne zwycięstwo okazało się wystarczające.
e) Szwecja – Polska 9 października 1999 roku w Solnej wynik 2:0:
Bramki: w 64. minucie na 1:0 strzelił Kennet Andersson i w 90+3. na 2:0 strzelił Henrik Larsson.
Ostatni mecz eliminacji zakończył się dla reprezentacji Polski porażką, która przekreśliła szanse na awans do mistrzostw Europy. Sytuacja przed spotkaniem była następująca: Szwecja miała już zapewniony udział w turnieju finałowym, natomiast Polska potrzebowała co najmniej remisu, aby wystąpić w barażach — jednocześnie eliminując z dalszej rywalizacji Anglię. Ostateczny rezultat oznaczał zakończenie walki o pierwszy w historii awans Polski na mistrzostwa Europy. Po meczu selekcjoner Janusz Wójcik oceniał występ zespołu pozytywnie, wskazując na brak szczęścia jako ważnego czynnika porażki. Odmienną perspektywę przedstawił kapitan drużyny Tomasz Wałdoch, który wziął odpowiedzialność za pierwszą straconą bramkę. W istocie to właśnie ten gol miał istotny wpływ na przebieg spotkania. Druga bramka była już konsekwencją bardziej ofensywnego ustawienia Polski w końcowej fazie meczu. W ujęciu całościowym rywalizacja miała wyrównany charakter, długimi fragmentami byliśmy równorzędnym rywalem i przy odrobinie szczęścia nawet mogliśmy minimalnie wygrać. Przebieg meczu przez długi czas pozostawał wyrównany. W początkowych fragmentach pierwszej połowy lekką przewagę mieli Szwedzi, natomiast w jej końcówce inicjatywę przejęła reprezentacja Polski. Mimo tego obie drużyny stworzyły ograniczoną liczbę klarownych sytuacji bramkowych. Po przerwie Polska rozpoczęła aktywniej i przez pewien czas kontrolowała grę. Kluczową okazję miał Tomasz Hajto, jednak jego decyzja o natychmiastowym strzale, zamiast przyjęcia piłki, ograniczyła realne zagrożenie dla bramki przeciwnika. W 64. minucie prowadzenie objęła jednak Szwecja po trafieniu Kenneta Anderssona. Istotną rolę w tej akcji odegrał Fredrik Ljungberg, którego podanie rozdzieliło linię defensywną Polski. Po stracie bramki Polska podjęła próbę szybkiego wyrównania, jednak bez powodzenia. Od około 70. minuty inicjatywę ponownie przejęli Szwedzi, stwarzając groźne sytuacje — w tym niewykorzystaną okazję Kenneta Anderssona przy niemal pustej bramce. Polska szukała swoich szans w sposób mniej systematyczny, a najbliżej zdobycia wyrównującego gola był w końcówce meczu Paweł Kryszałowicz, którego strzał został odbity na rzut rożny. Ostatecznie w doliczonym czasie gry Henrik Larsson podwyższył wynik, definitywnie rozstrzygając losy spotkania. Warto zauważyć, że mimo porażki Polska oddała większą liczbę strzałów, co potwierdza względnie wyrównany charakter rywalizacji. Jednocześnie skuteczność oraz lepsze wykorzystanie kluczowych momentów przez Szwecję przesądziły o końcowym rezultacie.
f) Szwecja – Polska 11 czerwca 2003 roku w Solnej wynik 3:0:
Bramki: w 15. minucie na 1:0 strzelił Anders Svensson, w 43. minucie na 2:0 strzelił Marcus Allbaeck i w 70. minucie na 3:0 strzelił Anders Svensson.
Środek eliminacji do mistrzostw Europy 2004 w Portugalii przyniósł spotkanie, w którym zarówno Polska, jak i Szwecja potrzebowały zwycięstwa, aby utrzymać szanse na awans. Niestety, mecz zakończył się zdecydowaną wygraną Szwedów, którzy od początku dyktowali warunki gry i nie pozostawili Polakom większych możliwości. Polska szybko straciła bramkę, co ustawiło przebieg meczu. Próby odpowiedzi ze strony polskiego zespołu były nieskuteczne, byliśmy bezsilni. Kolejna bramka zdobyta tuż przed przerwą zabrała nam ostatnie nadzieje. W drugiej połowie Szwecja kontrolowała przebieg spotkania, nie pozwalając Polakom na stworzenie realnego zagrożenia. W 70. minucie Svensson ustalił wynik meczu po błędzie Jerzego Dudka i Szwecja spokojnie dowiozła prowadzenie do końcowego gwizdka sędziego.
g) Polska – Szwecja 10 września 2003 roku wynik 0:2:
Bramki: w 3. minucie na 0:1 strzelił Marcus Allbaeck i w 38. minucie na 0:2 strzelił Olof Mellberg.
Rewanżowe spotkanie odbyło się kilka dni po wygranej Polski w Rydze, która przywróciła nadzieję na udział w barażach. Porażka w tym meczu mogła znacząco skomplikować sytuację w grupie, i tak też się stało. Polska szybko straciła gola, a próby odpowiedzi nie przyniosły efektu. Pod koniec pierwszej połowy Szwecja zdobyła drugą bramkę, co znacząco utrudniło odwrócenie losów spotkania. W drugiej połowie Polska starała się zareagować, jednak w 63. minucie Tomasz Hajto otrzymał czerwoną kartkę, co w praktyce przypieczętowało porażkę i definitywnie ograniczyło szanse na awans do baraży.
Teoretycznie nadal było możliwe zakwalifikowanie się do baraży, pod warunkiem zwycięstwa Polski nad Węgrami oraz braku utraty punktów przez Szwecję w równoległym spotkaniu z Łotwą. Polska wygrała swój mecz, natomiast Szwecja przez większość czasu przegrywała 0:1. W 86. minucie pojawiła się jeszcze nadzieja, gdy sędzia podyktował rzut karny dla Szwedów, jednak Marcus Allbäck nie wykorzystał szansy. Jak później skomentował Dariusz Szpakowski, „Szwedzi nie chcieli wygrać meczu i go nie wygrali.”
Spotkanie pokazało, że w porównaniu do czterech lat wcześniej Szwecja podeszła do rywalizacji z Łotwą znacznie mniej poważnie.
h) Szwecja – Polska 23 czerwca 2021 roku w Sankt Petersburgu wynik 3:2:
Bramki: w 2. minucie na 1:0 strzelił Emil Forsberg, w 59. minucie na 2:0 strzelił Emil Forsberg, w 61. minucie na 2:1 strzelił Robert Lewandowski, w 84. minucie na 2:2 strzelił Robert Lewandowski i w 90+3. minucie strzelił Viktor Claesson.
Ostatni mecz fazy grupowej mistrzostw Europy 2021 miał dla reprezentacji Polski charakter decydujący. Drużyna potrzebowała zwycięstwa, aby myśleć o awansie do 1/8 finału. Spotkanie zakończyło się porażką 2:3 ze Szwecją, co definitywnie wyeliminowało Polskę z dalszej fazy turnieju. Mecz cechowało wysokie zaangażowanie polskiego zespołu i walka do ostatniej minuty, jednak Szwecja po raz kolejny okazała się skutecznym rywalem. Już w początkowej fazie spotkania szybka bramka Emila Forsberga po błędzie Kamila Jóźwiaka ustawiła przebieg meczu. Szwedzi początkowo przeważali, tworząc kolejne sytuacje strzeleckie, lecz od około 10. minuty Polska zdołała zaczęła przeważać i stworzyła kilka groźnych akcji ofensywnych. Szwedzi umiejętnie bronili przewagi i skutecznie kontratakowali. W pierwszej połowie Lewandowski dwukrotnie uderzał głową w poprzeczkę, w tym przy niemal pustej bramce, wtedy też Krychowiak został sfaulowany w polu karnym, jednak sędzia, mimo analizy VAR, nie podyktował rzutu karnego. Te sytuacje potwierdzają, że decydujące elementy meczu zależały nie tylko od gry drużyny, lecz także od szczęścia i decyzji arbitrów. W drugiej połowie Szwedzi w 59. minucie zdobyli drugą bramkę po okresie przewagi, jednak Polska zdołała odpowiedzieć indywidualną akcją Lewandowskiego, który zdobył gola kontaktowego. Polacy wyraźnie przyspieszyli tempo, a zmiany dokonane przez selekcjonera Paulo Sousę, zwłaszcza wejście Przemysława Frankowskiego, dodały ofensywnej dynamiki. W dalszej części spotkania polski zespół kilkukrotnie stwarzał groźne sytuacje — m.in. strzały Bartosza Bereszyńskiego i Lewandowskiego, a także próbę Jakuba Świerczoka — jednak skuteczne interwencje bramkarza Robina Olsena uniemożliwiły wyrównanie. W 84. minucie Lewandowski wyrównał, a Polska miała jeszcze kilka szans, które mogły zakończyć się bramką. Ostatecznie w doliczonym czasie gry trzeciego gola zdobył wprowadzony na boisko Claesson, wykorzystując niedokładności w polskiej defensywie, w szczególności Przemysława Płachety, który pojawił się na boisku w końcowej fazie meczu. Bramkarz Wojciech Szczęsny nie miał wiele pracy, jednak jego interwencje były istotne dla utrzymania kontaktu w grze. Mimo porażki warto odnotować, że Polska oddała więcej strzałów niż Szwecja, co pokazuje równorzędny charakter rywalizacji. Jednak skuteczność rywali, wykorzystanie kluczowych momentów i pewne niedokładności w polskiej defensywie przesądziły o końcowym wyniku. Szwedzi wygrali grupę, ale w 1/8 finału przegrali 1:2 po dogrywce z Ukrainą.
i) Polska – Szwecja 29 marca 2022 roku w Chorzowie wynik 2:0:
Bramki: w 49. minucie na 1:0 strzelił Robert Lewandowski i w 72. minucie na 2:0 strzelił Piotr Zieliński.
Po siedmiu porażkach z rzędu nad Szwecją, reprezentacja Polski w końcu przełamała fatalną serię, odnosząc zwycięstwo w finale baraży do mistrzostw świata w Katarze 2022. Wynik 2:0 mógł sugerować łatwe spotkanie, jednak przebieg meczu był znacznie bardziej wyrównany i mógł potoczyć się w obie strony. Kluczową rolę w meczu odegrali obaj bramkarze: Wojciech Szczęsny i Robin Olsen, którzy kilkukrotnie ratowali swoje drużyny przed utratą gola. Pierwsza połowa była wyrównana, choć Szwedzi mieli więcej sytuacji, lepiej rozgrywali piłkę i prezentowali wyższą jakość w pojedynczych fragmentach gry. W drugiej połowie początkowo mieliśmy wyrównany przebieg, jednak kluczowym momentem okazał się faul Jespera Karlstroema na Grzegorzu Krychowiaku, który skutkował rzutem karnym. Robert Lewandowski przyznał później, że był to jeden z najtrudniejszych karnych w jego karierze, jednak pewnie wykorzystał jedenastkę, otwierając wynik spotkania. Po stracie bramki Szwedzi starali się odrobić straty i kilkukrotnie poważnie zagrozili polskiej bramce, w szczególności w 58. minucie, kiedy Szczęsny wykonał ofiarną interwencję przy strzale Emila Forsberga. W 72. minucie wynik ustalił Piotr Zieliński, który odebrał piłkę Marcusowi Danielsonowi i podwyższył prowadzenie na 2:0. Po tej bramce Szwedzi stracili wiarę w zwycięstwo i przejęliśmy inicjatywę. Mimo prób ataku w końcowej fazie meczu, w tym wejścia Zlatana Ibrahimovicia, Szwecja nie była w stanie odwrócić wyniku. U Szwedów właściwie walczył tylko bramkarz Olsen, który 3 razy w końcówce ratował swój zespół przed stratą gola. Po końcowym gwizdku wybuchła euforia w polskiej drużynie. Trener Czesław Michniewicz nie krył wzruszenia, a mina trenera Szwecji, Janne Anderssona, wyrażała pełne rozczarowanie.
To są tylko statystyki, ale fakt jest faktem przegraliśmy 7 meczów z rzędu i dopiero baraż sprzed 4 lat przełamał złą passę. Ostatni raz w Szwecji wygraliśmy w 1930 roku (3:0). Warto pamiętać, że tym razem możemy wygrać po dogrywce lub karnych. Inna sprawa, że w 2016 roku w Bukareszcie też wygraliśmy po raz pierwszy od lat 30 XX wieku.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz