Kłopoty „polskiego Yamala” w Holandii. Nie tak to miało wyglądać…

Latem ubiegłego roku Jan Faberski zdecydował się opuścić Ajax na rzecz wypożyczenia do PEC Zwolle. Polak wierzył że w nowym klubie będzie mieć więcej szans na grę, dzięki czemu zbuduje tam swoją markę w seniorskiej piłce, a po sezonie wróci do holenderskiego giganta walczyć o pierwszy skład. Minęło pół roku i na nieszczęście Janka rzeczywistość okazała się być dużo bardziej skomplikowana. 

Jan Faberski urodził się 22 kwietnia 2006 roku w Płocku. Swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiał w kilku mniejszych warszawskich klubach sportowych. W 2020 roku, mając 14 lat przeniósł się do Akademii Jagielloni Białystok, tam w juniorskich drużynach klubu grał m.in z Oskarem Pietuszewskim, z którym do dzisiaj mocno się przyjaźni. Po dwóch latach spędzonych w stolicy Podlasia, Faberski przeniósł się do wielkiego Ajaxu Amsterdam.

[Tak Faberski wyglądał w czasie przenosin do Holandii w wieku 16 lat]

 

W sezonie 2024/2025, po dwóch latach występowania w juniorskich drużynach Ajaxu, Jan Faberski zadebiutował w drugoligowych rezerwach holenderskiego giganta. W 34 spotkaniach na przestrzeni całego sezonu 18-letni wówczas zawodnik zdobył 4 gole i dołożył 3 asysty. Udane występy w Jong Ajaxie nie wystarczyły jednak, aby przekonać trenera pierwszej drużyny do dania Polakowi szansy na debiut w najwyższej lidze. Z tego powodu, po rozmowach z dyrektorem sportowym oraz przedłużeniu kontraktu do 2030r., Faberski postanowił spróbować swoich sił na wypożyczeniu do średniaka Eredivisie- ekipy PEC Zwolle. Tam początek miał całkiem niezły- w pierwszym meczu w podstawowej jedenastce zanotował asystę w zremisowanym 2:2 spotkaniu z AZ Alkmaar. Potem przyszły jednak gorsze występy, szczególnie pojedynek z NAC Bredą.

Polak został zmieniony już w przerwie. Nie pokazał się z przodu, a na dodatek sprokurował rzut karny, po którym gospodarze podwyższyli prowadzenie na 2:0. Na temat postawy swojego podopiecznego wypowiedział się potem trener Henry van der Vegt. Jego zdaniem widać jeszcze po nim naleciałości z piłki juniorskiej.

– Jan to młody zawodnik, który potrzebuje takich meczów, aby odkryć, ile w męskim świecie kosztują naiwność i młodość. To właściwie całkiem proste – stwierdził.

– Zastanawialiśmy się, czy dać mu szansę na rehabilitację w drugiej połowie, czy wprowadzić kogoś ze świeżym zapasem sił. Jan to ogromny talent, ale musi się nauczyć grać w takich meczach – dodał.

Po tym meczu, sytuacja Faberskiego w Zwolle stała się bardzo trudna, trener coraz częściej zostawiał go na ławce rezerwowych na cały mecz, a gdy już go wpuszczał to na tzw. „ogony spotkań”. Najgorsze jest to, że miało to miejsce w listopadzie- teraz mamy już luty, a Polak nadal nie zdołał przekonać do siebie trenera. Wczoraj (15 lutego) ponownie podniósł się z ławki dopiero w 83 minucie, a to zdecydowanie za mało żeby cokolwiek dobrego pokazać. W sumie w 2026 roku Jan Faberski w 5 różnych meczach rozegrał jedynie 52 minuty, ani razu nie wpisał się na listę strzelców oraz nie zanotował żadnej asysty

 

Latem 2026 roku Faberski wróci do Ajaxu, do tego czasu młody Polak musi udowodnić swoją wartość na holenderskich boiskach jeśli nie chce całkowicie stracić szans na grę w gigancie. Młodzieżowy reprezentant polski miewał w tym sezonie przebłyski formy, ale raz że nie było ich dużo, a dwa że były one w biało-czerwonych PolskiU21. Akcją, która najbardziej zapadła w pamięć kibiców jest fenomenalny rajd Faberskiego z 83 minuty spotkania zakończony asystą w meczu eliminacyjnym przeciwko Włochom, który podpiął drużynę do gry, dzięki czemu Polska ostatecznie pokonała reprezentacji Azzurich. Po meczu media rozpisywały się o ogromnym talencie 19-latka, a wideo z rajdem poleciało viralem po wszystkich mediach społecznościowych. 

Jedyne co pozostaje to życzyć Faberskiemu odbudowy formy i jak najczęstszych akcji jak w meczu z Włochami, bo jeśli się uda to kibice reprezentacji Polski mogą mieć z niego w przyszłości wiele radości

[Asysta Faberskiego z meczu z Włochami]

 

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *