Lechia Gdańsk podtrzymała świetną passę! Biało-zieloni pokonali Motor Lublin.

Lechia Gdańsk podtrzymała świetną passę! Biało-zieloni pokonali Motor Lublin.

Statystyki mówią jasno — podczas meczów Lechii Gdańsk, kibice nie mogą narzekać na nudę. Podobnie było w starciu z Motorem Lublin, które — tak jak każde z udziałem biało-zielonych — obfitowało w gole.

 

Na Motor Lublin Arenę zawitał zespół, będący gwarantem świetnego widowiska. Mowa o Lechii Gdańsk, czyli drużynie, której mecze przynoszą średnio cztery gole — nikt inny nie może pochwalić się podobną statystyką. Dzięki dzisiejszemu spotkaniu, podopieczni Johna Carvera nie tylko ją podnieśli (padło pięć goli), ale również odnieśli cenne zwycięstwo. Po nim plasują się już na dziewiątym miejscu w tabeli. Co ważne, w kadrze biało-zielonych zabrakło Tomáša Bobčka — lider klasyfikacji strzelców pauzował za żółte kartki. Słowackiego napastnika zastąpił Camilo Mena, któremu udało się dwukrotnie wpisać na listę strzelców.

 

Spotkanie od początku było energiczne, a co za tym idzie — elektryzujące. W dwunastej minucie wynik otworzył Bartosz Wolski, który popisał się precyzyjnym strzałem przy słupku ,,gdańskiej” bramki. Radość żółto-biało-niebieskich trwała jednak bardzo krótko, bowiem już pięć minut później piłkę do siatki wpakował wspomniany Camilo Mena. W dalszej fazie spotkania, emocji również nie brakowało. Tym razem jednak nie za sprawą piłkarzy, lecz kibiców, którzy na jednym z sektorów wywiesili patriotyczną ,,sektorówkę”. Co ciekawe, ten sam baner pojawił się na stadionach w Łodzi i Zabrzu.

 

634955015-122204746874497919-3073514009142742820-n

Patriotyczny baner ,,Do Boju Polsko” zwiedził kolejne miasto – Lublin. Gdzie pojawi się w następnej kolejce? 

 

Na blisko osiem minut przed końcem pierwszej połowy, na prowadzenie wyszli przyjezdni. Precyzyjnym strzałem głową popisał się Tomasz Neugebauer, dla którego to druga bramka w obecnym sezonie. Na odpowiedź ,,Dumy Koziego Grodu” nie trzeba było długo czekać. Zaledwie dwie minuty po rozpoczęciu drugiej części meczu, piłkę do własnej bramki wbił Matej Rodin. Mecz nabrał na intensywności, ale wraz z upływem czasu, piłkarzom zaczęły ,,puszczać nerwy”. Od pięćdziesiątej drugiej do pięćdziesiątej dziewiątej minuty, żółte kartki otrzymało aż czterech podopiecznych Johna Carvera. Gdańszczanie wciąż napierali, a jedna z akcji przyjezdnych zakończyła się przewinieniem. Traf chciał, że miało ono miejsce w polu karnym żółto-biało-niebieskich. Nic więc dziwnego, że sędzia Paweł Raczkowski zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego. ,,Jedenastkę” na gola zamienił Camilo Mena. Co ciekawe, 23-latek ustrzelił dziś pierwszy ,,dublet” na poziomie Ekstraklasy.

 

W końcówce gra toczyła się głównie na połowie Lechii Gdańsk. Podopieczni Johna Carvera jedynie kontratakowali, ale po jednym z nich znaleźli się bardzo blisko podwyższenia prowadzenia. Sytuację ,,jeden na jeden” z Ivanem Brkiciem zmarnował jednak Bohdan Viunnyk. Im dalej w las, tym bardziej desperackie były ataki żółto-biało-niebieskich. W doliczonym czasie gry, szkoleniowiec Mateusz Stolarski przekazał bramkarzowi swojego zespołu, by ten przy najbliższym stałym fragmencie gry udał się w pole karne biało-zielonych. Jednak i to nie przyniosło miejscowym upragnionej bramki. ,,Motorowcy” zatracili skuteczność z pierwszych sześćdziesięciu minut, ale czy można powiedzieć, że przegrali zasłużenie? Absolutnie nie!

 

Dla Lechii Gdańsk to siódmy z rzędu mecz bez porażki w lidze. Taką serią nie może poszczycić się żaden inny zespół. W następnej kolejce biało-zieloni zmierzą się z Zagłębiem Lubin. Jeśli wygrają to starcie, mogą znacznie zbliżyć się do lokat premiowanych awansem do Europejskich Pucharów.

 

,,Przede wszystkim gratulacje dla Lechii Gdańsk, która była dzisiaj bardzo konkretna. Wykorzystała, szczególnie w pierwszej połowie, swoje momenty. My pomogliśmy dzisiaj wygrać zespołowi z Gdańska. Straciliśmy zbyt łatwe bramki w pierwszej połowie, które podłączyły zespół gości, przez co mogli myśleć o trzech punktach. Dobra reakcja bezpośrednio po przerwie, w miarę wyrównany mecz w środkowej strefie boiska, natomiast zadecydował karny, po którym mecz się zdecydowanie bardziej otworzył. W tej fazie Lechia stworzyła okazje na podwyższenie wyniku spotkania, my próbowaliśmy kreować, żeby to spotkanie zremisować. Ostatecznie dobrze bronił zespół z Gdańska i nie dopuścił nas do tego, aby ta bramka wyrównująca padła” – powiedział po meczu trener Motoru Lublin, Mateusz Stolarski. Jego zespół w następny piątek zmierzy się z Piastem Gliwice.

 

Motor Lublin – Lechia Gdańsk 2:3 (1:2)

Bramki: Bartosz Wolski (12′), Matej Rodin (47′) – Camilo Mena (16′, 73′), Tomasz Neugebauer (37′)

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *