Mecz Polski z Holandią ponownie na remis. Do sensacji nie było daleko!

Rywalizacja na linii Polska – Holandia przyniosła kibicom sporo emocji. Choć ostatecznie skończyło się remisem, do niespodzianki w postaci zwycięstwa biało-czerwonych wcale nie było daleko. Działo się również na trybunach i niestety nie było to nic wartościowego ani godnego uwagi, lecz bezmyślne zachowanie kiboli, którzy wrzucili na murawę race. 

 

Polska – Holandia: Emocji nie zabrakło – zarówno na boiskach, jak i trybunach!

Choć tabela grupy G eliminacji do Mistrzostw Świata była już ukształtowana, to wciąż istniała szansa, by Polska przeskoczyła Holendrów i bezpośrednio awansowała na mundial. Biało-czerwoni musieliby ograć ,,Oranje” i albo liczyć na wpadkę podopiecznych Ronalda Koemana w meczu z Litwą, albo wygrać z Maltą stosunkiem około piętnastu bramek. Zadanie nie było łatwe, ale jak to mówią – póki piłka w grze…

 

Dziś, przeciwko Holendrom nasi kadrowicze wyglądali tak, jakby faktycznie wierzyli, że bezpośredni awans jest możliwy. I dobrze, gdyż wiara czyni cuda! Kilka chwil po rozpoczęciu meczu Skóraś zainicjował akcję biało-czerwonych. Następnie futbolówka trafiła do Matty’ego Casha, który dośrodkował ją w pole karne. Tam w idealnym miejscy był już Nicola Zalewski. Niestety, wykończenie tej akcji ze strony zawodnika Atalanty Bergamo pozostawiło sporo do życzenia! W kolejnych minutach coraz bardziej aktywni stali się coraz lepiej spisujący się w kadrze Michał Skóraś i Jakub Kamiński. Drugi z wyżej wymienionych graczy w 45. minucie otrzymał kapitalne zagranie na wolne pole od Roberta Lewandowskiego. 23-latek wyszedł ,,sam na sam” z Verbruggenem i z zimną krwią wykończył swoją akcję. Na narodowym zapanowała euforia! Polacy wyszli na prowadzenie, a fantazje o wyprzedzeniu gości w tabeli odżyły. 

 

Z prowadzenia pocieszyliśmy się jednak zaledwie kilkanaście minut. Na początku drugiej części po ogromnym zamieszaniu w ,,szestnasce” biało-czerwonych piłkę do naszej bramki wpakował Memphis Depay. Holendrzy na szczęście nie poszli za ciosem, co skrzętnie próbowali wykorzystać podopieczni Jana Urbana. Minuty mijały, sytuacje były, ale wynik się nie zmieniał. W 83. minucie po sprytnym strzale z ostrego konta autorstwa Michała Skórasia, sprytną interwencją popisał się holenderski bramkarz. Była to ostatnia klarowna szansa stworzona w tym meczu przez polskich piłkarzy. 

 

Skończyło się więc na remisie, który z perspektywy naszych rywali jest… niezły! Holendrzy niemal zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie. Oczywiście, cuda się zdarzają, ale szanse na to, że ,,Oranje” polegną w Rotterdamie z Litwą są niewielkie. Warto zaznaczyć, że reprezentacja Polski ma już zapewniony udział w barażach. Nie przyklepała go sobie sama, bowiem zrobili to Finowie, którzy ulegli dziś kadrze Malty.

 

Wspomniałem o tym, że działo się na trybunach. Zanim powstanie o tym oddzielny artykuł, przedstawię tutaj tę sytuację. ,,Fanatycy” naszej kadry w okolicach 60. minuty wrzucili na murawę race. Dlaczego? A no dlatego, że ochrona nie pozwoliła wnieść im na stadion patriotycznej oprawy oraz nie zgodziła się na prowadzenie dopingu z tak zwanego ,,gniazda”. ,,Zostaliśmy dziś zdeptani” – mówił Mateusz Pilecki ze stowarzyszenia ,,To My Polacy”.

Warto dodać, że problemy pojawiły się również przy samym wejściu na stadion. Kibice czekali w długich kolejkach i niekiedy wchodzili na wypełniony po brzegi PGE Narodowy z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem. 

 

Urban wciąż bez porażki!

Statystyki mówią jasno – Polska pod wodzą Jana Urbana nie przegrywa! Pięć meczów, trzy zwycięstwa i dwa remisy – to bilans 63-latka. Jeżeli reprezentacja pod wodzą Urbana podtrzyma impet, awans na Mistrzostwa Świata stanie się faktem. I właśnie tego impetu selekcjonerowi życzymy!

 

Polska – Holandia 1:1 (1:0)

Bramki: Jakub Kamiński (45′), Memphis Depay (47′)

 

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *