Puchar Polski to niezwykle ciekawe i atrakcyjne pod względem rywalizacji i jej nieprzewidywalności rozgrywki, w których każdy może ograć każdego, mimo różnic, poziomów lig, czy pozycji w nich zajmowanych. To turniej dla walecznych oraz charakternych. Jedni szukają w nim jedynej szansy długo wyczekiwanej w swojej piłkarskiej karierze, aby pokazać się na salonach, czy piłkarskiej mapie Polski, drudzy zapisania się na kartach historii klubu, zdobywając i wstawiając do jego gabloty pierwsze trofeum, jeszcze inni wrócić do elity po latach tułaczki, w których nie brak było upadków, wstydliwych porażek, czy upokorzeń.
We wtorkowe południe, w którym odbyło się losowanie par 1/8 tych rozgrywek los sprawił, że o prawo gry w następnej rundzie PP walczyć będą Pogoń Szczecin z Widzewem Łódź. Mecz, który zostanie rozegrany w Szczecinie między 2-4 grudnia zapowiada się arcyciekawie tak od strony kibicowskiej, jak i od strony czysto sportowej. Na trybunach piłkarskie święto. Kibice obu ekip od jakiegoś czasu są w przyjaznych stosunkach, skandując nawzajem w stadionowych pozdrowieniach nazwy obu klubów. Konfrontację Pogoni z Widzewem można, więc nazwać meczem przyjaźni, przynajmniej z wysokości trybun. Inaczej będzie na placu gry. Tu w trakcie meczu nie może być na nią miejsca, gdyż zwyczajnie dla obu ekip Puchar Polski może okazać się jedyną przepustką na europejskie podwórko oraz jedynym poważnym celem na obecny sezon. Pogoń plasująca się w ostatnich latach w ścisłej czołówce Ekstraklasy nie może póki co obecnej kampanii zaliczyć do tych z gatunku udanych. Po rozegraniu czternastu spotkań, szczecinianie zajmują dopiero trzynastą pozycję z dorobkiem siedemnastu punktów. Identyczną liczbę punktów oraz bilans spotkań mają podopieczni Igora Jovicevicia. Gigantyczne jak na polską skalę pieniądze wpompowane w klub z Alei Marszała Józefa Piłsudskiego przez nowego właściciela Roberta Dobrzyckiego, sprawiły, iż po żmudnych latach odbudowywania Widzewa po upadku duża część środowiska związanego z klubem dała się ponieść emocjom, wierząc, iż Widzew w tym sezonie będzie drużyną liczącą się w walce o przepustkę do piłkarskiej Europy. I nic w tm dziwnego. Wydana transferowa suma w liczbie ponad siedmiu milionów euro na zakup nowych zawodników, rozmach w polepszaniu klubowej infrastruktury sprawiły, że na szybki sukces należało już nie czekać i wierzyć, a czuć się wygranym. Piłkarskie życie okazało się brutalne, weryfikując zapędy imperialne nowego właściciela. Widzew na tę chwilę to zwyczajnie ligowy średniak z jedenastą pozycją w tabeli. Szarpany co rusz wstrząsami wewnątrz swoich struktur pionu sportowego, czy wysokich klubowych stanowisk wydaje się być klubem zarządzanym w chaosie, czego przykładem mogą być częste zmiany na ławce trenerskiej. Zasiadający na niej Jovicević jest ju z trzecim opiekunem drużyny w tym sezonie. Turniej tysiąca drużyn dla Pogoni i Widzewa to również miejsce, w którym jedni i drudzy mają swoje rachunki do wyrównania i coś do udowodnienia. Pogoń przegrała dwie ostatnie edycje rozgrywek, ulegając w meczach finałowych Legii Warszawa. W poprzednim sezonie, po dogrywce 3-4 oraz w dramatycznych okolicznościach dwa lata temu 1-2 z Wisłą Kraków, która wówczas w ćwierćfinale po meczu pełnym kontrowersji i skandalicznych decyzjach arbitra wyeliminowała…. Widzew Łódź. W nastrojach kibiców Widzewa na podstawie komentarzy zamieszczanych w mediach społecznościowych można wyczuć pesymizm i brak wiary z możliwości przejścia do następnej rundy. Nie brak w nich pojedynczych i rzadkich opinii w tonie optymistycznym, jednak jest ich zdecydowanie mniej. Sympatycy z czerwonej części Łodzi liczą bardziej na duże święto na trybunach, podobnie jak kibice Portowców, którzy w przeciwieństwie do swych nowych zgodowiczów z Łodzi przejawiają zdecydowanie więcej wiary w zwycięstwo swojej Pogoni. Faworytem tego spotkania w mojej opinii jest Pogoń. Atut własnego boiska, doświadczenie zdobyte w poprzednich latach w PP oraz duże pragnienie poparte determinacją wstawienia w końcu „czegoś” do wciąż pustej klubowej gabloty to argumenty stojące z Portowcami w tym meczu. Nie można odbierać szans Widzewowi i przed meczem są one 50/50, lecz na tę chwilę w grze czerwono – biało – czerwonych nie widać błysku i zapowiadanego ofensywnego stylu gry. Widzew ma problemy z kreowaniem sytuacji strzeleckich, a słabe końcówki spotkań w ich wykonaniu przyprawiają sympatyków RTS – u o szybsze bicie serca oraz wysokie tętno. Mecz Pogoni z Widzewem jest już okrzyknięty mianem „meczu przyjaźni”, w którym o nastrój i kibicowskie święto zadbają z całą pewnością sympatycy obu klubów. Oby był prowadzony w dobrym duchu sportowej rywalizacji i sprawiedliwym sędziowaniu, gdyż każdy pamięta, jaki miał przebieg ostatni taki mecz zaprzyjaźnionych drużyn, po którym pozostał niesmak i kilka niewypowiedzianych słów. Na więcej o losowaniu i podsumowaniu 1/8 STS Pucharu Polski zapraszam do artykułu Naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pośpiecha, który jest już na łamach Polskiego Zwierciadła Futbolu.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.






Dodaj komentarz