W Gdańsku powoli opada kurz po spadku z Ekstraklasy. Według kibiców Lechii największym winnym tej, jakby nie było, porażki został od razu okrzyknięty Paolo Urfer. Bardziej kibice mają na myśli odjęte 5 punktów za które, według nich, ma odpowiadać prezes. Jawna niechęć jest widoczna na każdym kroku i dodatkowo podsycana sytuacją z posadą zwolnioną przez Johna Carvera.
Właśnie o Angliku ma być ten felieton. Jest to trochę symboliczne, ale o tym napiszę później. Jeśli chodzi zaś o Carvera, to nie wygląda to zero jedynkowo. Większość kibiców jest zadowolona z pracy szkoleniowca. Na Facebookowych grupach zrzeszających kibiców Gdańskiej Lechii Jest spór. Jedna strona uważa go za trenera, który swoją pracę wykonał bardzo dobrze.
Marcin pisze: „Całokształt na pewno pozytywni. Myślę, że gdyby pracował w normalnych warunkach to mógłby zrobić coś naprawdę fajnego w Lechii, coś co byśmy zapamiętali na lata”*
Druga strona również jego obarcza winą za spadek do 1 Ligi.
Piotr stwierdza: „Ostatecznie zwalił nas z ligi, i uciekł bez pożegnania jak szczur. Siedem ostatnich kolejek 1 pkt.. no i pierwsze zwycięstwo w sezonie dopiero w 6 kolejce”*
Zdarzają się również komentarze kibiców innych drużyn.
Kamila, kibicka Widzewa pisze: „ Ugrał 43 punkty. Utrzymał się w ekstraklasie. Piszę to jako kibic Widzewa. Nie szkoda mi klubu. Jak nie płacisz ludziom za pracę, jest to kryminał”*
Również na mieście ludzi rozmawiają często o sytuacji Lechii. Pytani o Carvera mówią najczęściej, że to nie on grał. Z tym się zgodzę najbardziej. Prywatnie jestem kibicem Lechii Gdańsk. Jako dziennikarz mogłem obserwować mecze z innej perspektywy, brać udział w konferencjach prasowych oraz wymieniać się z innymi dziennikarzami opiniami. Wielokrotnie słyszałem, że John Carver jest prezentem dla Lechii. Oczywiście do czasu kiedy zacznie przegrywać lub spadnie z ligi. Mało kto wtedy zapomina, że na boisku biega 11 jego podopiecznych, którzy dostali wytyczne taktyczne oraz działa razem z nim sztab, fakt okrojony w przypadku Lechii, który ma dbać o zawodników. Boss był tylko trybikiem w całej tej maszynerii zwanym klubem piłkarskim.
Sezon, który się niedawno skończył, był jednym z trudniejszych. Mając okrojony skład, mniejszy sztab oraz odjęte 5 punktów na start, Lechia ruszyła do walki o utrzymanie. Na koniec sezonu 62 bramki strzelone – na równi z Lechem Poznań oraz 65 straconych. No i najbardziej gorzka nagroda sezonu. Królem strzelców został Tomas Bobcek. Wszystko to jest zasługą całego Klubu. Nie tylko jednego człowieka. Trzeba piłkę podać, ustawić się, zastawić przeciwnika, przeciczując presję, różnie to bywaąć podanie. Taktykę można opracować przed meczem. Jednakże wychodząc na murawę, różnie to bywa. Oczywiście ostatnie siedem meczów może zastanawiać. No ale też nie ma co wyciągać pochopnych wniosków.
John Carver to trener, którego potrzebowała Lechia Gdańsk. Pomimo przebiegu kariery trenerskiej w innych klubach dałem mu szanse. Według mnie wykorzystał ją w takim stopniu, w jakim miał możliwości. Klauzula możliwości rozwiązania kontraktu po spadku z ligi nie jest niczym nowym, często używanym w różnych dyscyplinach sportowych. Również tylko On i Prezes będą znać kulisy ich relacji. Ni ma po fakcie co tego oceniać. Trener odszedł. Warto podziękować za to, co zrobił.
Na początku napisałem o symbolice tej sytuacji. John Carver przestaje być trenerem Lechii Gdańsk, a ja przestaję być dziennikarzem Polskiego Zwierciadła Futbolu. Jedne z pierwszych moich artykułów były Lechii. Miałem okazję być wysłannikiem PZF na meczach kobiecej reprezentacji Polski. Poznałem wielu dziennikarzy związanych z polską piłką nożną. Jestem wdzięczny za tą przygodę całej redakcji. Bardzo dziękuję wszystkim czytelnikom oraz osobom komentującym.
Niestety coś się kończy, aby mogło zacząć się coś nowego. Człowiek rozwija się, idzie do przodu i spełnia marzenia. Czas na mnie. Kto wie, może spotkamy się gdzieś indziej.
*pisownia oryginalna
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz