To już oficjalne! Ekstraklasa będzie miała najsłabszego mistrza w historii

To już oficjalne! Ekstraklasa będzie miała najsłabszego mistrza w historii

Wszystko wskazuje na to, że sezon 2025/26 zapisze się w historii PKO BP Ekstraklasy w bardzo nietypowy sposób. Niezależnie od tego, kto sięgnie po tytuł, nowy mistrz Polski będzie miał najgorszy dorobek punktowy w historii 18-zespołowych rozgrywek.

Najbliżej mistrzostwa jest obecnie Lech Poznań. „Kolejorz” ma przed sobą jeszcze dwa spotkania — wyjazdowy mecz z Radomiakiem Radom oraz domowe starcie z Wisłą Płock. Jeśli poznaniacy wygrają oba mecze, zapewnią sobie dziesiąte mistrzostwo Polski w historii i ozdobią klubowy herb upragnioną złotą gwiazdką.

Problem w tym, że nawet komplet punktów nie pozwoli im osiągnąć imponującego wyniku. Lech ma obecnie 56 punktów, a więc maksymalnie może zakończyć sezon z dorobkiem 62 „oczek”. To oznaczałoby najniższy wynik mistrza Polski od momentu wprowadzenia formatu 18-zespołowej Ekstraklasy.

Dotychczas najniższy dorobek należał do Jagiellonii Białystok, która w sezonie 2023/24 zdobyła mistrzostwo z 63 punktami. Teraz ten rekord zostanie pobity — i to niezależnie od końcowego układu tabeli.

Ten sezon pokazuje jedno: walka o tytuł była niezwykle wyrównana, ale poziom czołówki pozostawiał sporo do życzenia. Zamiast dominatora oglądaliśmy ligę, w której niemal każdy tracił punkty seryjnie.

Czy to źle? Niekoniecznie — ale z pewnością daje do myślenia. Z jednej strony liga była niezwykle wyrównana i praktycznie do końca trzyma kibiców w napięciu. Nie mieliśmy jednego dominatora, który odjechał reszcie stawki już jesienią.

Z drugiej jednak strony trudno oprzeć się wrażeniu, że czołówka po prostu regularnie gubiła punkty i żadna drużyna nie potrafiła utrzymać wysokiego poziomu przez dłuższy czas.

Taki sezon można interpretować dwojako. Dla kibica neutralnego to świetna wiadomość — emocje trwały niemal do samego końca. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy polskie kluby wychodzą do europejskich pucharów.

Jeśli mistrz Polski kończy sezon z dorobkiem, który jeszcze kilka lat temu mógłby nie wystarczyć nawet do podium, pojawia się pytanie o realną siłę całej ligi.

Być może to znak, że Ekstraklasa staje się coraz bardziej nieprzewidywalna. A być może sygnał, że poziom wyrównał się… ale głównie w dół.

Jedno jest pewne — sezon 2025/26 przejdzie do historii. Nie jako era dominacji, rekordów i wielkiej siły mistrza, ale jako rozgrywki pełne chaosu, zwrotów akcji i potknięć wszystkich kandydatów do tytułu.

A odpowiedź na pytanie, czy to oznaka rozwoju ligi czy jej słabości, każdy kibic musi już znaleźć sam.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *