Trudny start w wiecznym mieście. Adrian Przyborek dalej czeka na minuty w Serie A.

Trudny start w wiecznym mieście. Adrian Przyborek dalej czeka na minuty w Serie A.

Po środku wojny domowej

Przyborek trafił do Lazio w dosyć specyficznym momencie dla ekipy „Biancocelestich”. Dołek, w którym znajduje się drużyna Maurizio Sarriego, trwa od ponad sezonu. W zeszłym sezonie, Lazio skończyło rozgrywki włoskiej ekstraklasy na siódmym miejscu, które nie dało jednak europejskich pucharów. W tym sezonie, biało-błękitni znajdują się na dziesiątym miejscu, raczej nie walcząc już o nic w lidze ze względu na dużą stratę do miejsc premiowanych awansem do europejskich rozgrywek. Światełkiem w tunelu są rozgrywki Pucharu Włoch, gdzie Lazio czeka na rewanżowe starcie z Atalantą w półfinale tych rozgrywek. To jednak nieduże pocieszenie, bo w grze Lazio dominuje nijakość i frustracja związana z napiętą atmosfera między klubem a kibicami. W ostatnich tygodniach kibice Lazio bojkotowali działania prezesa klubu – Claudio Lotito i jego sposób zarządzania klubem. W wyniku tych działań, na trybunach kultowego Stadio Olimpico w ostatnim ligowym meczu zasiadło zaledwie… 2 tysiące kibiców. Protest zostaje zawieszony na hitowe starcie z Milanem w niedzielę, jednak klimat wokół drużyny nie należy do najlepszych.

A gdzie w tym wszystkim Adrian Przyborek?

Odpowiadając jednym, krótkim zdaniem, niestety na ławce rezerwowych. 19-latek dołączył do drużyny z Rzymu w ostatni dzień stycznia. Od tego momentu Lazio rozegrało siedem spotkań, a reprezentant Polski u-19 ani razu nie podniósł się z ławki, mimo pozytywnych raportów na temat jego formy i pokazania się dobrze na treningach. Może to dziwić o tyle, że ofensywa Lazio jest w tym sezonie w naprawdę słabej formie. Żaden zawodnik „Orłów” nie strzelił od startu rozgrywek ligowych więcej niż trzech(!) bramek. Czy w takim razie chodzi o faktyczne umiejętności młodego Polaka? I tak i nie, Maurizio Sarri jest znany z tego, że jego drużyny najczęściej zamykają się w 14-15 zawodnikach z pola, reszta musi bardzo ciężko pracować na swoje minuty bądź czekać na kontuzję kolegów. I tak właśnie jest w tym przypadku, Przyborek nie jest jedynym zawodnikiem Lazio, który może narzekać na brak minut, sprowadzony zimą Petar Radkov, krótko po kilku szansach wylądował w zamrażarce. A druga stroną medalu? Wydaje się, że Przyborek wybrał klub w którym o grę będzie mu po prostu ciężko. Przeskok z Ekstraklasy do Serie A jest trudny, o czym obecnie przekonuje się grający na jesieni w Cracovii Filip Stojilković, a jeszcze boleśniej wychowanek Lecha Poznań – Filip Marchwiński, występujący w Lecce, który przez 1,5 sezonu wystąpił tylko w jednym spotkaniu. Przyborek, mimo dużego potencjału, nie był w rundzie jesiennej wyróżniającym się piłkarzem Ekstraklasy, brakowało mu także liczb. To przypadek podobny do Oskara Pietuszewskiego, tyle że w jego przypadku doszło do dużo lepszego wyboru klubu.

Droga Walukiewicza czy Marchwińskiego?

Do końca sezonu we Włoszech pozostało jeszcze 10 kolejek. Lazio, żeby włączyć się jeszcze do walki o puchary potrzebuje nie tylko wygrywać mecze, ale i liczyć na potknięcia rywali. Jeżeli „biancocelesti” wejdą do finału Pucharu Włoch, prawdopodobnie to na tych rozgrywkach skupi się drużyna Maurizio Sarriego. W takim wypadku, może pojawić się więcej szans dla piłkarzy z drugiego szeregu, w tym właśnie Adriana Przyborka. Wybiegając w przyszłość, a konkretnie w przyszły sezon, ciężko powiedzieć czy młody Polak ma przyszłość w Rzymie. Niewykluczone, że drużynę obejmie nowy trener, prawdopodobnie zwolennik ofensywnego podejścia do futbolu. W takich warunkach i przy pełnym okresie przygotowawczym, może pojawić się szansa dla Przyborka. Nie jest on pierwszym Polakiem, który na początku swojej kariery we Włoszech ma problem z regularna grą. W podobnej sytuacji znalazł się swego czasu Sebastian Walukiewicz, który do Cagliari trafił również z Pogoni Szczecin. Swoją szansę wyczekał i obecnie ma status solidnego obrońcy w ligowym średniaku, Sassuolo. Na przeciwległym biegunie znajduje się wspomniany wcześniej Filip Marchwiński, który 1,5 sezonu temu trafił do Lecce z Lecha Poznań. Od tego czasu los po młodzieżowym reprezentancie Polski praktycznie zaginął, a jego kariera stanęła w miejscu. Inną opcją dla Przyborka może być również wypożyczenie, dla przykładu na zaplecze włoskiej ekstraklasy – Serie B. To do tej ligi często trafiają młodzi piłkarze, mający problem z regularną grą w klubach włoskiej elity. Pozostaje nam trzymać kciuki że młody polski pomocnik wybierze właściwą drogę i w przyszłości będzie mógł się stać ważnym ogniwem reprezentacji.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *