Udany rewanż po kolejnej nerwowej końcówce, czyli historia meczu Polska-Holandia z 1969 r.

Po analizie przebiegu meczu z Rotterdamu z 1969 roku, pora na rewanż. Spotkanie odbyło się w Chorzowie i miało bardzo ciekawy przebieg.

Przed meczem

Polacy po porażce w Rotterdamie przegrali w Sofii z Bułgarią aż 1:4. Holendrzy od ego czasu nie grali o punkty. Polacy musieli wygrać, by jeszcze mieć nadzieję na awans. Natomiast Holendrów remis mógł satysfakcjonować.

Tabela w grupie przed tym meczem:

  1. Holandia             4 mecze           6 punktów        bramki: 7-2
  2. Bułgaria              3 mecze            6 punktów       bramki: 8-2
  3. POLSKA             3 mecze             2 punkty          bramki: 9-6
  4. Luksemburg      4 mecze             0 punktów       bramki: 2-16

Składy

Mecz ten odbył się 7 września 1969 roku, czyli równo 4 miesiące po spotkaniu w Holandii. Oba zespoły miały następujące składy:

Polacy zagrali w następującym składzie:

GK Hubert Kostka (kapitan)

DF Henryk Latocha

DF Jan Wraży *

DF Zygmunt Anczok

DF Bolesław Szadkowski

MF Zygmunt Schmidt *

MF Kazimierz Deyna

MF Joachim Marx *

MF Zygfryd Szołtysik

FW Włodzimierz Lubański

FW Eugeniusz Faber *

Trenerem nadal był Polak: Ryszard Koncewicz.

Holendrzy zagrali w następującym składzie:

GK Jan van Beveren

DF Wim Suurbier

DF Rinus Israel

DF Hans Eijkenbroek (kapitan)

DF Pleun Strik *

MF Henk Groot *

MF Nico Rijnders

MF Henk Wery *

MF Johan Cruyff *

MF Wim van Hanegem

FW Coen Moulijn*

Trenerem nadal był Niemiec (z RFN): Georg Kessler.

Gwiazdką oznaczyłem piłkarzy, którzy nie grali w pierwszym meczu tych drużyn w Rotterdamie.

Mecz sędziował Czechosłowak: Ivan Placek.

Przebieg meczu

Kibice pojawili się na stadionie w niemal komplecie, nawet sektor będący w remoncie został opanowany przez kibiców. Na trybunach bardzo ciekawe transparenty: „Holandia cacy, cacy, ale wygrają Polacy”, „Grajcie jak grupa Brekout, to Holendrom dacie nokaut” oraz „Polska musi grać w Meksyku i po krzyku”- a także wiele innych. W 1 minucie pierwsza akcja Polaków i mieliśmy rzut rożny, ale strzał Marxa nie przyniósł zagrożenia. Początek był dosyć obiecujący i Polacy zaczęli atakować holenderską bramkę, ale bez skutku. W 4 minucie atak Lubańskiego prawą stroną, przepuszcza piłkę między nogami Eijkenbroeka i dośrodkował w pole karne, ale Szołtysik nie sięgnął piłki, a Suurbier wybił ją na rzut rożny. W 5 minucie Holendrzy przeprowadzili kontratak, akcja van Hanegema z Grootem, van Hanegem podaje do Weryego, ale na szczęście uderzył obok bramki. W 6 minucie Szołtysik miał piłkę w lewej części koła środkowego 5 metrów za linią środkową i posłał ją lobem do Fabera, ten doszedł do piłki w lewej części pola karnego i z 11. metra mając po prawej ostatniego obrońcę, mocno uderzył na bliższy słupek, ale wprost w van Beverena, który spokojnie złapał piłkę. Również Szołtysik próbował zaskoczyć bramkarza, ale van Beveren był na posterunku. Holendrzy z przodu zostawili trójkę Wery, Moulijn i Cruyff, czasem groźniej zaatakowali, ale to nie znaczy, że zrezygnowali z frontalnego ataku. W 12 minucie akcja Marxa z Lubańskim, podanie do Deyny, ale ten nie dochodzi do piłki. W 13 minucie nieudany strzał Lubańskiego, a Israel zaś atakował, ale zatrzymał piłkę ręką. W 19 minucie Lubański dostał piłkę na środku na 27. metrze, po czym pobiegł w lewo na 19. metr i uderzył w dalsze okienko, ale trochę za słabo i van Beveren zdążył się rzucić i piłkę złapać. W 20 minucie po tamtej akcji van Beveren po złapaniu piłki wyrzucił ją na prawo na 8 metrów przed linię środkową do van Hanegema, ten zwodem minął jednego z Polaków i po przejściu 5 metrów do przodu podał 9 metrów dalej blisko środka do Cruyffa, ten atakowany przez Polaka od razu podał lekko na lewo od środka na 25. metr do Rijndersa, on natychmiast wycofał o metr do Weryego, który przeszedł na 22. metr i tam atakowany wślizgiem przez Polaka podał blisko środka na 20. metr do Cruyffa, a ten po przyjęciu podał Weryemu w lewą część pola karnego, Wery był pomiędzy Wrażym, a Szadkowski, jeden z nich będący po lewej nie ruszył, a ten po prawej spóźnił się i Wery go wyprzedził, doszedł do piłki na 7. metrze i mając po prawej spóźnionego ostatniego obrońcę, przelobował rzucającego się pod nogi Kostkę, piłka wpadła do bramki, a Holendrzy dzięki trafieniu Weryego objęli prowadzenie 1:0. Od tego momentu to Holendrzy przejęli inicjatywę, jakby uwierzyli, że ten mecz można wygrać. W 21 minucie Cruyff minął 2 Polaków i dośrodkował do Weryego, ale on z 8 metrów strzelił niecelnie. W 25 minucie Groot był z piłką na prawej stronie 6 metrów za linią środkową na naszej połowie, zostawił piłkę Cruyffowi, on pobiegł do prawej linii bocznej boiska, 8 metrów dalej wyprzedził Polaka, dobiegł na 5. metrze na linię boczną pola karnego, wyprzedził Anczoka i dośrodkował w pole karne, tam na środku na 8. metrze był kompletnie niepilnowany Wery mający przed sobą Kostkę, uderzył mocno głową, ale piłka przeszła tuż nad poprzeczką. W 27 minucie rzut rożny dla Polski, ale Latocha uderzył niecelnie. W 29 minucie wielka szansa na wyrównanie: Marx wyszedł na czystą pozycję, strzelił, ale van Beveren zdołał piłkę odbić, do niej doszedł Faber, jednak w dogodnej sytuacji uderzył prosto w bramkarza. Mimo wszystko do końca I połowy przeważali Holendrzy, przejęli inicjatywę, na szczęście nie potrafili wykorzystać kilku stworzonych przez siebie sytuacji. W 38 minucie na dobrą pozycję wyszedł Holender, ale polski obrońca wybił mu piłkę na rzut rożny, po strzale z tego stałego fragmentu gry Suurbiera ponownie piłka wyszła na rzut rożny. W 41 minucie Latocha sfaulował Cruyffa, wcześniej to samo zrobił Szadkowski. Prowadzeniem Holendrów 1:0 zakończyła się I połowa. Piłkarzy żegnały gwizdy. W rzutach rożnych było 7:3 dla nas. O ile jeszcze dosyć dobrze graliśmy w pierwszych 20 minutach, o tyle bramka dla Holendrów podcięła nam skrzydła, a Holendrzy uwierzyli, że ten mecz mogą wygrać i przez resztę I połowy to oni atakowali. Ogólnie rzecz biorąc, źle to wyglądało, wracały koszmary z Rotterdamu i Sofii, wiele wskazywało na to, że poniesiemy kolejną porażkę. W 46 minucie Andrzej Jarosik zmienił Fabera. Wejście Jarosika ożywiło naszą grę i z dużą pasją oraz ambicją ruszyliśmy do ataku przy akompaniamencie dopingu kibiców. Mnożyły się dla nas rzuty rożne, w jednej z sytuacji, Polak uderzył mocno zza pola karnego w prawo, ale zbyt blisko van Beverena, ten zdołał się rzucić i piłkę złapać. W 50 minucie mocny strzał Deyny  obroniony przez van Beverena. W 55 minucie mieliśmy rzut rożny, po nim w świetnej sytuacji znalazł się Marx, ale ją zmarnował, nie trafiając w bramkę. W 56 minucie mieliśmy rzut z autu z prawej strony w połowie holenderskiej połowy, Marx rzucił piłkę na wysokość pola karnego rywali na 17. metr do Lubańskiego, ten przeszedł na 12. metr, skręcił w stronę pola karnego i wycofał krótko przed pole karne na 17. metr do Deyny, ten chciał pójść do przodu, ale Holender zaatakował go wślizgiem i wybił mu piłkę spod nóg, piłka poszła w stronę środka, tam inny Holender ją przejął, zablokował Deynę i chciał pójść do przodu, ale po tym, jak kopnął piłkę, Deyna zachował się sprytnie, zza pleców wybiegł i na 18. metrze zabrał ją, kopiąc w stronę środka, podszedł do niej, minął rywala i podał w lewą część pola karnego na 10. metr do Jarosika, który był na czystej pozycji, a ten od razu strzałem niezbyt mocnym po ziemi w lewy dolny róg wpakował piłkę do bramki, van Beveren nie zdążył zareagować, choć się rzucił i Jarosik swoim golem wyrównał wynik meczu na 1:1 (Holendrzy protestowali, gdyż twierdzili, że był spalony, niestety nie znalazłem filmu, który by to rozstrzygnął). Z relacji holenderskiej prasy wynika, że spalony był dwumetrowy, ale w polskiej gazecie „Sportowcu” zrobiono zdjęcie, na którym ponoć ewidentnie widać, że spalonego nie było. Bramka nas zdecydowanie uskrzydliła i Polacy ruszyli do ataku, żeby zdobyć decydującego gola. Zaczęliśmy grać szybko, z pierwszej piłki oraz dużo i celnie strzelaliśmy. Holendrzy zaś mieli problemy, grali nerwowo i nie mogli skonsolidować szeregów. W 62 minucie Szadkowski za faul na Cruyffie dostał ostrzeżenie. W 63 minucie pomocnik Sjaak Roggeveen zmienił napastnika Moulijna i Holendrzy zostali bez nominalnego napastnika (choć pewnie w ataku byli Cruyff i Wery). W 65 minucie w jednej z nielicznych holenderskich sytuacji van Hanegem podaje do Rijndersa, a ten z dobrej pozycji miał dużo miejsca, ale nie trafił w bramkę. A Polacy się nie poddawali. W 67 minucie van Beveren wybijał piłkę spod własnej bramki, ta poszła 6 metrów od linii środkowej wciąż na holenderskiej połowie, tam nasz zawodnik uprzedził rywala i przejął piłkę, po przejściu z 9 metrów do przodu wrzucił ją w pole karne, tam na środku na 15. metrze obrońca wybił piłkę głową, ta poszła na 23. metr przed pole karne do Deyny, ten po przyjęciu piłki, minął 1 rywala, wyszedł na 19. metr, jeszcze raz kopnął ją do przodu i minął kolejnego rywala, wbiegł na 16. metr, po czym podał na lewo na 9. metr do Lubańskiego, który miał przed sobą już tylko van Beverena, a z prawej ostatniego obrońcę i „z pierwszej” uderzył po ziemi na dalszy słupek, van Beveren próbował nogą wybić piłkę, ale ta wpadła do bramki i Lubański swoim golem wyprowadził Polaków na prowadzenie 2:1. W 69 minucie Roggeveen uderzył głową niecelnie. Polacy mimo to wciąż atakowali. W 71 minucie mocny strzał Deyny z woleja został obroniony przez van Beverena. W 74 minucie Israel sfaulował Schmidta. W 75 minucie obrońca Wietze Veenstra zmienił pomocnika van Hanegema. W 76 minucie Marx zmarnował bardzo dobrą sytuację, po tym, jak Veenstra zablokował strzał. W 77 minucie również Marx miał dobrą okazję, ale nie zdołał zdobyć bramki po tym, jak Strik zablokował strzał. W 78 minucie Froot doznał kontuzji kolana po faulu Szołtysika. W 81 minucie to jednak Polacy wstrzymali oddech, ponieważ Wery przeszedł lewą stroną na 13. metr obok pola karnego, po czym dośrodkował w pole karne, tam na środku na 14. metrze kolega uprzedził Polaka i głową odegrał na 7. metr na lewo do wychodzącego na czystą pozycję Roggevena, pilnujący go rywal kompletnie się zagapił i poszedł do piłki, Holender po przyjęciu chciał pójść w prawo na 4. metrze, ale za mocno wypuścił sobie piłkę, Kostka rzucił się i złapał piłkę, ale potem górną częścią rąk zahaczył o nogi Holendra i przewrócił go, zaraz potem ponownie złapał wypuszczoną z rąk piłkę, ale sędzia Placek podyktował rzut karny dla Holendrów (Kostka złapał za kostkę). Moim zdaniem słuszny karny. Holendrzy długo się naradzali, kto ma strzelać, piłkę ustawił Israel, ale w końcu do piłki podszedł Wery. W 83 minucie Wery z rzutu karnego strzelił po ziemi w swoje lewo, Kostka poszedł w drugą stronę, ale na szczęście piłka przeszła z metr, może 1,5 metra obok naszej bramki. Holendrzy wciąż jednak próbowali wyrównać, ale byli zdenerwowani i Polacy byli bliżej kolejnych goli. W 85 minucie Jarosik pięknie wypracował pozycję Deynie, ale ten w bardzo dobrej sytuacji nie zdołał zaskoczyć van Beverena, który obronił strzał. W 88 minucie groźna akcja Cruyffa zatrzymana przez obrońców. Wynik już się nie zmienił:

Polska- Holandia 2:1.

Udało nam się uciec z pod topora.

Podsumowanie meczu

Polska pokonała w Chorzowie Holandię 2:1 i wróciła do gry o awans na Mundial 1970 w Meksyku, wciąż mogliśmy awansować. Polacy zagrali zdecydowanie lepiej niż w Rotterdamie i w Sofii. Początek meczu już zapowiadał, że ten mecz może dla nas się dobrze skończyć- atakowaliśmy i często stwarzaliśmy niebezpieczeństwo dla bramki van Beverena. Niestety sytuacja się zmieniła po nieporozumieniu Kostki ze stoperami- Szadkowskim i Wrażym, co wykorzystał Wery, zdobywając bramkę dla Holandii. Choć mogliśmy wyrównać, to mecz w naszym wykonaniu zaczął wyglądać chaotycznie, a Holendrzy z dużą pewnością panowali na boisku. Można przypuszczać, że po I połowie kibice mieli w oczach kolejną porażkę, ale o dziwo nie. Kluczem była zmiana słabego w I połowie Fabera (więcej w kadrze nie zagrał) na Jarosika, ale nie tylko to, bo nasi ogólnie ruszyli z wielką ambicją, wiarą i wolą walki na rywala, grali szybciej, często atakowali skrzydłami, czego efektem były 2 bramki (Jarosika i Lubańskiego- dogrywał im Deyna), Polacy rządzili na boisku, a byliśmy bliscy kolejnych bramek (2 razy Marx i 1 raz Deyna), ale wtedy Kostka sfaulował Roggeveena, a sędzia Placek podyktował rzut karny, ale na szczęście Wery spudłował, a my dociągnęliśmy wygraną do końca. Rzut karny wydawało się, że przywraca złe wspomnienia z końcówki meczu z Rotterdamu, na szczęście tym razem wszystko dobrze się skończyło. Ciekawe, że Sjaak Roggeveen tak jak w Rotterdamie wszedł na boisko w II połowie i znowu nam bardzo namieszał: wtedy strzelił zwycięską bramkę, a teraz po faulu na nim był rzut karny dla Holandii w końcówce meczu, ale na szczęście niewykorzystany. Mecz zacięty i dramatyczny, ale na szczęście wygraliśmy. Wszyscy nas chwalili za ambicję i wolę walki, a trener Holendrów Kessler stwierdził, że z taką grą pokonamy Bułgarię (fakt miał w tym interes). Trener Bułgarów Bozhkov również nas bardzo chwalił. W końcu wyszliśmy na rywala bez strachu z wiarą w zwycięstwo, czego zabrakło w Rotterdamie i w Sofii, tam zaś zagraliśmy bojaźliwie- może to kwestia meczu u siebie i Stadionu Śląskiego, a może zwyczajnie nasi zaczęli odważniej grać, bo już niewiele mieliśmy do stracenia. Tak czy inaczej eliminacje przy odrobinie szczęścia wciąż były do uratowania. Warto zwrócić uwagę, że my dużo lepiej wytrzymaliśmy mecz kondycyjnie i tego efektem na pewno była wygrana.

Co do kontrowersyjnych sytuacji, to nie wiem, czy był spalony przy wyrównującej bramce Jarosika (filmy, które widziałem tego, nie pokazują), nasze media o tym fakcie milczała. Sprawdziłem, co pisała holenderska prasa. Gazety te jednoznacznie pisała o 2- metrowym spalonym i o tym, że ich drużyna została oszukana, ale w polskiej gazecie „Sportowcu” zrobiono zdjęcie, na którym ponoć ewidentnie widać, że spalonego nie było. Co do rzutu karnego, to jak dla mnie sędzia słusznie uczynił, bo Kostka wprawdzie złapał piłkę, ale inną częścią rąk wywrócił Roggevena na ziemię, dla mnie rzut karny. Jednak w prasie polskiej wszyscy ostro krytykowali sędziego Placka- są 2 możliwości: albo rzeczywiście był karny (prasa może być nieobiektywna), albo wtedy inaczej interpretowano takie sytuacje. Tak czy inaczej sędzia utrzymywał, że jego decyzja była słuszna. Wery w każdym razie spudłował i zakończył spekulację (ulga, bo znów Holendrzy by nam zabrali punkty w końcówce meczu).

Polacy wygrali zacięty mecz i raczej wygrali zasłużenie, graliśmy dość dobrze przez pierwsze 20 minut I połowy do czasu straty bramki, no i bardzo dobrze graliśmy w II połowie, mecz zacięty i blisko było podwyższenia wyniku.

Tabela grupy po meczu:

  1. Bułgaria              3 mecze            6 punktów       bramki: 8-2
  2. Holandia            5 meczów         6 punktów       bramki: 8-4
  3. POLSKA             4 mecze            4 punkty          bramki: 11-7
  4. Luksemburg      4 mecze            0 punktów       bramki: 2-16

Zakończenie eliminacji

Polacy na Mundial nie pojechali. Nie udało się nadrobić straconych punktów z Rotterdamu i Sofii, choć 2 ostatnie mecze wygraliśmy: 5:1 na wyjeździe z Luksemburgiem i 3:0 u siebie z Bułgarią. Decydujący okazał się remis Bułgarów z Holendrami 1:1. Gdyby Holendrzy wygrali, to wszystkie drużyny miałyby po 8 punktów i o awansie decydowałby mini turniej między tymi 3 zespołami. Na Mistrzostwa Świata pojechali Bułgarzy, ale tam zdobyli ledwie 1 punkt za remis z Marokiem. Tym bardziej było żal straconej w 92 minucie bramki w Rotterdamie, gdybyśmy mieli ten 1 punkt, to byśmy zrównali się punktami z Bułgarami i decydowałby dodatkowy mecz.

Tabela końcowa naszej grupy:

  1. Bułgaria              6 meczów        9 punktów       bramki: 12-7
  2. POLSKA             6 meczów        8 punktów       bramki: 19-8
  3. Holandia            6 meczów         7 punktów       bramki: 9-5
  4. Luksemburg      6 meczów         0 punktów       bramki: 4-24

Link do skrótu meczu:

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *