Warta Poznań vs Sandecja Nowy Sącz – podsumowanie spotkania.

Warta Poznań vs Sandecja Nowy Sącz – podsumowanie spotkania.

Mecz Warty Poznań z Sandecją Nowy Sącz to starcie, obok którego nie można było przejść obojętnie z kilku powodów. Po pierwsze, Warciarze walczą o awans do pierwszej ligi. Natomiast nie tylko wyniki sportowe przyciągnęły komplet kibiców na stadion przy Drodze Dębińskiej w Poznaniu, ponieważ drugim powodem, dla którego warto było obejrzeć to niedzielne spotkanie, był fakt, iż do użytku została oddana Zielona Trybuna, która podwoiła pojemność „Ogródka”.

Początek meczu przebiegał wyłącznie pod dyktando gości, którzy praktycznie nie opuszczali połowy Warciarzy i od czasu do czasu testowali umiejętności bramkarskie Leo Przybylaka, który z większymi bądź mniejszymi problemami radził sobie ze strzałami gości. Sytuacja zmieniła się natomiast po 18. minucie spotkania, kiedy to żółty kartonik otrzymał Wiktor Pleśnierowicz (Sandecja), a Warciarze zaczęli konstruować coraz groźniejsze akcje. Po upłynięciu 30 minut spotkania można było pokusić się o pierwsze wnioski — obie drużyny chciały przejąć kontrolę nad meczem, strzelając bramkę, natomiast bez większych rewelacji, tak jakby obie jedenastki nastawiły się na spokojne, niedzielne granie w przygrzewającym słońcu. W 34. minucie z powodu problemów zdrowotnych boisko musiał opuścić kapitan Sandecji, Wiktor Pleśnierowicz, którego zastąpił Kamil Słaby, co było ostatnim ważnym momentem do uwzględnienia przed przerwą.

Warta drugą połowę rozpoczęła z bardziej ofensywnym nastawieniem w porównaniu do pierwszej odsłony spotkania. Eskalacja ataków nastąpiła w okolicach 60. minuty, natomiast przez trybuny Zielonych przechodziło jedynie westchnienie oznajmiające kolejną zmarnowaną sytuację. Takie westchnienie mogliśmy usłyszeć w 66. minucie spotkania, kiedy to Kacper Rychert zmarnował kapitalną sytuację do strzelenia gola dla Warty, posyłając piłkę z 15 metrów bardzo daleko od słupka świątyni strzeżonej przez Mateusza Jelenia. 69. minuta spotkania to kolejny jęk zawodu na trybunach, ponieważ Kacper Szymanek zaprzepaścił wyśmienitą okazję na wyprowadzenie gospodarzy na prowadzenie, gdyż po minięciu bramkarza Sandecji oddał zbyt słaby strzał do pustej bramki, który w ostatniej chwili został przechwycony przez powracającego Wojciecha Błyszko. Warciarze dokumentowali swoją przewagę coraz groźniejszymi atakami, czego najlepszym przykładem był strzał Kacpra Szymanka, którego uderzenie minęło słupek o 30 centymetrów, co poskutkowało jeszcze większym jękiem zawodu na trybunach, gdyż w momencie oddania strzału przez Szymanka zegar pokazywał 83. minutę spotkania, a czas na doprowadzenie do korzystnego wyniku upływał nieubłaganie.

Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, który oznacza, że o miejsce dające bezpośredni awans do 1. ligi piłkarze poznańskiej Warty będą musieli walczyć do ostatniego meczu sezonu.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *