Zwycięski debiut Szoki! Nie bez problemów, ale ŁKS triumfuje w Łęcznej.

Zwycięski debiut Szoki! Nie bez problemów, ale ŁKS triumfuje w Łęcznej.

Grzegorz Szoka udanie zadebiutował jako trener ŁKS-u Łódź. Zespół 39-latka wygrał z czerwoną latarnią ligi – Górnikiem Łęczna (1:2). Nie obyło się jednak bez drobnych problemów.

 

ŁKS Łódź w trakcie przerwy reprezentacyjnej zdecydował się na zmianę trenera. Szymona Grabowskiego na stanowisku zastąpił Grzegorz Szoka. Debiut 39-latka można uznać za udany, lecz do gry Łodzian wciąż można mieć duże zastrzeżenia.

 

Warto zaznaczyć, że po blisko 70 dniach, gola zdobył wreszcie Fabian Piasecki. 30-latek to nie jedyny zawodnik, na którego pozytywnie wpłynęła zmiana trenera. Innym graczem, który przełamał się po wielu meczach impasu jest Piotr Głowacki. Wahadłowy, który zaliczył fenomenalny sezon 2024/25, trafił do siatki po sześciu miesiącach czekania. Kibice ,,Reprezentacji Łodzi” mogą mieć po dzisiejszym meczu sporo powodów do radości! Mimo, że ich zespół wcale nie zwyciężył w sposób przekonujący. 

 

Górnik – ŁKS: Wygrana w debiucie Szoki. ŁKS odmieniony?

Łodzianie wyszli na prowadzenie pod koniec pierwszej połowy. Branislava Pindrocha strzałem z rzutu karnego pokonał Fabian Piasecki, dla którego to pierwszy gol od 19-go sierpnia. Pierwsza część gry nie należała do najciekawszych – ŁKS oddał jeden strzał celny, Górnik zero. Łęcznianie nie mieli pomysłu na ten mecz, oni dziś po prostu byli na murawie, nic więcej. Zielono-czarni wyglądali jak typowy outsider tabeli – no i dlatego też nim są!

 

W drugiej części niewiele się zmieniło – mecz nie porywał, a w ataku pozycyjnym znajdowali się goście. W 67. minucie stało się jednak coś niespodziewanego – do wyrównania doprowadził Górnik, a szczęśliwcem, który trafił do siatki okazał się być Filip Szabaciuk. W Łęcznej od dawna widać brak napastnika z prawdziwego zdarzenia. Bartosz Śpiączka jest kontuzjowany, A Szymon Doba nie prezentuje pierwszoligowego poziomu – to odpowiedź na pytanie, dlaczego zielono-czarni strzelają tak mało, a jak już trafiają, to głównie za sprawą obrońców. Łęcznianie korzystny dla siebie remis utrzymali przez cztery minuty. Dokładnie 240 sekund po golu Szabaciuka, do siatki trafił Arkadiusz Głowacki. 34-latek popisał się mierzonym uderzeniem, które zaskoczyło stojącego w bramce gospodarzy Pindrocha. 

To pierwszy gol Głowackiego od maja i meczu z Ruchem Chorzów. 

 

ŁKS coraz wyżej, Górnik już na dnie. 

ŁKS wygrał 2:1 i zaliczył awans z trzynastej na dziewiątą lokatę w tabeli. Strata podopiecznych Szoki do strefy barażowej to już zaledwie trzy punkty. Górnik zaś spadł na ostatnie miejsce w tabeli – stało się tak poprzez wygraną Znicza Pruszków nad Ruchem Chorzów (2:1). Kolejne spotkanie, Łęcznianie rozegrają 28-go listopada przeciwko trzeciej Polonii Bytom. Łodzianie dwa dni później zagrają ze wspomnianym już Zniczem. 

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *