Mecz który mógł rozstrzygnąć kwestię końcowego składu strefy spadkowej dosyć niespodziewanie zakończył się goleadą gospodarzy. Fenomenalny występ podopiecznych trenera Vukovicia przybliża Widzew do celu jakim jest utrzymanie.
Dominacja od pierwszych chwil
Wynik rozgrywanego w Sercu Łodzi meczu już w 10. minucie otworzył napastnik gospodarzy Sebastian Bergier. Polski snajper pokonał bramkarza Lechii strzałem głową, zdobywając swojego 13. gola w obecnym sezonie Ekstraklasy. Tym samym wyrównał swój dorobek bramkowy sprzed dwóch sezonów już na dwie kolejki przed końcem rozgrywek.
Po szybkim wyrównaniu przyszedł czas na przebicie i tak dobrego wyniku osiągniętego jeszcze w barwach GKS-u Katowice. Na swoje 14 ligowe trafienie Bergier zapracował w 28. minucie gdy strzałem z bardzo ostrego kąta pokonał Alexa Paulsena.
WIDZEW SIĘ NIE ZATRZYMUJE! 🔥🔥 Sebastian Bergier z dubletem, a Steve Kapuadi trafił na 3:0! 👊
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/5KRx5gf3uA
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 9, 2026
Gol zrodzony z chaosu
Lechia Gdańsk od pierwszego gwizdka nie prezentowała się najlepiej i z każdym straconym golem coraz mniej wierzyła w siebie. Gra podopiecznych trenera Carvera stawała się jeszcze bardziej chaotyczna z każdą upływającą minutą. Chaos i brak spokoju w grze defensywnej mogą skutkować tylko jednym – utratą kolejnej bramki. To stało się też w 37. minucie gdy w zatłoczone pole karne Lechii wpadła piłka. Jako pierwszy dopadł do niej Steve Kapuadi, który z najbliższej odległości pokonał bramkarza gości.
Przegrywać należy z honorem
Zupełnie spokojny już o wynik meczu Widzew spuścił nieco z tonu, po wyjściu na drugą połowę spotkania. To dosyć niespodziewanie wykorzystała Lechia, która zdobyła swojego pierwszego gola w 66. minucie po fenomenalnym strzale z dystansu Ivana Zhelyzko.
Piękna bramka Zhelyzko dodała zawodnikom gości nowych sił. Do końca meczu to Lechia dominowała spychając Widzew do obrony. Jednak ani dobra gra gości ani nawet czerwona kartka dla Juliana Shehu nie były już w stanie zmienić wyniku tego spotkania.
Dzięki świetnej grze w pierwszej połowie ekipa z Łodzi wydostaje się ze strefy spadkowej. Jednak nadal różnica punktów pomiędzy Widzewem a pierwszą drużyną ze strefy spadkowej jest zbyt mała by ktokolwiek w Łodzi mógł spać spokojnie.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz