Czy lisy pustyni są gotowe na historyczny sukces?

Czy lisy pustyni są gotowe na historyczny sukces?

Droga na mundial

“Pustynni wojownicy” jak nazywana jest reprezentacja Algierii, rozpoczęli swoją drogę na mundial w 2023, jeszcze pod wodzą trenera Djamela Belmadiego, który był selekcjonerem od sierpnia 2018. W międzyczasie jednak, Algierczycy zaliczyli dwa nieudane Puchary Narodów Afryki, zakończone na fazie grupowej. Czara goryczy przelała się w 2024, po odpadnięciu w grupie z Angolą, Burkiną Faso i Mauretanią. Porażka z tymi ostatnimi kosztowała trenera Belmadiego posadę, a jego zastępcą został dobrze znany z pracy z reprezentacją Szwajcarii, Vladimir Petković. Doświadczony szkoleniowiec uspokoił nastroje wokół reprezentacji i w grupie kwalifikacyjnej poniósł tylko jedną porażkę, kończąc zmagania grupowe na pierwszym miejscu ze znaczną przewagą nad Ugandą i Mozambikiem. “Lisy pustyni” brylowały głównie w ofensywie, odnosząc imponujące zwycięstwa z Mozambikiem(5-1) czy Somalią(3-0). Dodatkowo, najlepszym strzelcem całych eliminacji w strefie afrykańskiej, okazał się snajper Algierczyków, Mohamed Amoura od którego skuteczności będzie zależeć ofensywna siła drużyny z północy Afryki.

Mundialowa historia

W Algierii najczęściej wspomina się mistrzostwa z 1982, które były pierwszymi na których wystąpiła reprezentacja. Wspomnienia nie są jednak związane ze wspaniałą historią sportową, a doświadczeniem wielkiej niesprawiedliwości i gigantycznego niedopatrzenia ze strony FIFY. Algieria znalazła się w grupie z RFN, Austrią i Chile. Po sensacyjnym zwycięstwie 2-1 nad Niemcami Zachodnimi debiutanci zwrócili uwagę obserwatorów. W następnym meczu przegrali z Austrią 0-2, co oznaczało, że kluczowy dla układu grupy będzie mecz rozgrywany w ostatniej kolejce, pomiędzy RFN a Austrią. W tamtych czasach za zwycięstwo przyznawane były dwa punkty co oznaczało, że Algieria, po zwycięstwie z Chile 3-2, do wyjścia z grupy potrzebowała zwycięstwa lub remisu Austrii albo zwycięstwa RFN więcej niż trzema bramkami. Niestety, ze względu na rozgrywanie ostatnich meczów w grupie o różnych porach, Niemcy mogli dogadać się z Austriakami na wynik dający obu europejskim drużynom awans do kolejnej rundy. I tak właśnie się stało, RFN strzeliło gola już w 10 minucie spotkania, a resztę meczu obie drużyny spędziły na pasywnym wymienianiu futbolówki pomiędzy sobą. Finalnie mecz zakończył się wynikiem 1-0 dla RFN, co oznaczało, że z grupy awansowały obie europejskie ekipy. Piłkarze obu drużyn opuścili murawę stadionu w Gijón w akompaniamencie gwizdów, a mecz przeszedł do historii jako “Hańba w Gijón”. Rozgoryczeni Algierczycy złożyli po meczu oficjalny protest, jednak nie zdołali wywalczyć sprawiedliwości. Wydarzenie to było jednak przełomowe w historii mistrzostw świata, a w celu uniknięcia podobnych skandali w przyszłości FIFA od następnego mundialu w Meksyku w 1986 wprowadziła zasadę, wobec której ostatnie mecze grupowe muszą być rozgrywane o tej samej porze.

To wydarzenie, choć tragiczne jest najbardziej znanym momentem “Pustynnych wojowników” na mistrzostwach świata. Swoje występy kończyli głównie w fazie grupowej. Algierczycy występowali na czterech mundialach: we wspomnianym w 1982, 1986, 2010 i 2014. To na tym ostatnim, rozgrywanym w Brazylii byli w stanie wyjść z grupy, w której zmierzyli się z Belgią, Rosją i Koreą Południową, i odpaść z rozgrywek w 1/8 finału, rzucając wyzwanie przyszłym mistrzom, Niemcom. O tym występie Algierczyków mówił m.in. Kamil Glik przed naszym słynnym zwycięstwem nad Niemcami 2-0, podając drużynę z Afryki jako przykład ekipy, która potrafiła postawić się fantastycznej drużynie “Die Mannschaft”. Algierczycy jeszcze ani razu nie zdołali dotrzeć do ćwierćfinałów mundialu, a pamiętając historię jaką na mundialu w Katarze napisali ich najwięksi rywale, Maroko, motywacja do osiągnięcia historycznego sukcesu jest większa niż kiedykolwiek. Ale czego spodziewać się po Algierii na nadchodzącym mundialu?

Jak gra Algieria i na kogo zwrócić uwagę?

Riyad Mahrez – gwiazdor Algierczyków

 

Mimo, że w eliminacjach Algieria znacznie lepiej atakowała niż broniła, to ciężko powiedzieć o ekipie Vladimira Petkovicia jako o ofensywnej potędze. Mimo imponującej skuteczności, największą siłą “lisów pustyni” są skrzydła, na których w eliminacjach występowali głównie wspomniany Mohamed Amoura i chyba najlepszy algierski piłkarz w historii Riyad Mahrez. To głównie ich sektorami Algierczycy przeprowadzali ofensywne szarże, przy okazji wykorzystując przegląd pola doświadczonych stoperów: znanego z gry na niemieckich boiskach Ramy’ego Bensebainiego i weterana Aissy Mandiego. Siła Algierczyków wzięła się również z intensywnego pressingu, który zaszczepił w swoich piłkarzach trener Petković. Na tym polu brylowali znany z Manchesteru City Rayan Ait Nouri czy pracowity pomocnik Hicham Boudaoui z Nicei. Innym elementem gry Algierczyków są też liczne dogrania w pole karne, połączone z wzbiegnięciami m.in. Ibrahima Mazy, zdolnego pomocnika Bayeru Leverkusen, który na turnieju może wypromować się do rangi gwiazdy europejskiego formatu. Podsumowując, Vladimir Petković nauczył swoich piłkarzy łączenia możliwości technicznych z pracą w pressingu oraz dobrą organizacją gry, czego owocem był np. świeżo wygrany sparing z reprezentacją Holandii 1-0, rywalem bardzo wymagającym i jednym z kandydatów do medalu na amerykańskim mundialu. Warto zwrócić uwagę także na bramkarza reprezentacji, syna Zinedine’a Zidane, Lucę, który w kadrze wystąpił dopiero 6 razy, a już zdążył zostawić po sobie świetne wrażenie, chociażby po dobrym występie na zeszłorocznym Pucharze Narodów Afryki. Z kolei fani błyskotliwych atakujących powinni zwrócić uwagę na Anisa Hadj Moussę, brylującego na skrzydle w Feyenoordzie czy Faresa Chaibiego z Eintrachtu Frankfurt

Na co stać ich na amerykańskiej ziemi?

Algieria trafiła do grupy z mistrzami świata Argentyną, Austrią i debiutującą Jordanią. Ciężko więc oczekiwać, że Algierczycy będą w stanie wygrać grupę, ale w starciu z Argentyną na pewno będą mieli szansę. Z resztą nawet na ostatnim, zwycięskim dla Argentyńczyków mundialu, Argentyna rozpoczęła rozgrywki grupowe od porażki z Arabią Saudyjską, drużyną której ówczesny potencjał był znacznie mniejszy niż obecny drużyny Vladimira Petkovicia. Dobry start może być motorem napędowym dla drużyny z północy Afryki, bo w drugiej kolejce zmierzą się z kadrowo najsłabszą i najmniej doświadczoną Jordanią. W obecnej formule mundialu, do fazy pucharowej można wejść również z trzeciego miejsca w grupie, więc potencjalna wygrana z Jordańczykami może dać Algierii awans. Najważniejszym meczem fazy grupowej będzie jednak starcie z Austrią w ostatniej kolejce. To będzie pierwsze starcie tych drużyn od niesławnych wydarzeń z 1982 roku. Dla “lisów pustyni” to historyczna szansa na rewanż i wywalczenie sprawiedliwości na boisku. Również sportowo, ten mecz można nazwać bezpośrednią walką o drugie miejsce w grupie, bo pierwsze miejsce jest raczej zarezerwowane dla mistrzów z Argentyny, a ostatnie dla debiutantów z Jordanii. 

Mimo, że grupa w której znalazła się Algieria do najłatwiejszych nie należy, potencjalne odpadnięcie w fazie grupowej będzie w Algierii bardzo źle odebrane. Algieria, mimo bycia największym krajem na afrykańskim kontynencie, może jedynie z zazdrością spoglądać na osiągnięcia mniejszych nacji takich jak Senegal, Ghana, Kamerun czy przede wszystkim Maroko. To sukces tych ostatnich wywołuje w Algierii największe emocje. Kibice nie zniosą kolejnego dobrego wyniku zachodnich sąsiadów, a także historycznie i obecnie największych rywali reprezentacji Vladimira Petkovicia. Dlatego w ojczyźnie Alberta Camusa czy Cheba Mamiego oczekiwania związane z północnoamerykańkim czempionatem są aż tak duże. Osoba selekcjonera jest zresztą jedną z gwarancji sukcesu reprezentacji. Zaufanie do szwajcarskiego szkoleniowca jest na tyle duże, że jeszcze przed startem mistrzostw otrzymał ofertę przedłużenia umowy do 2028 roku, którą otrzymał ze względu na stabilność i wiarę w wykonaną pracę.

Vladimir Petković – selekcjoner reprezentacji Algierii

 

Algierczycy chcieliby przede wszystkim żeby ich reprezentacja osiągnęła najlepszy wynik ze wszystkich afrykańskich drużyn na turnieju, w ten sposób cementując status kadry na świecie i przede wszystkim dogrywając odwiecznym rywalom z Maroka. Potencjał na historyczny wynik na pewno mają, jednak aby go osiągnąć muszą pokonać nie tylko rywali, ale i wewnętrzne demony, które w przeszłości potrafiły zdestabilizować kadrę od środka.

Moja predykcja: 1/8 finału

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *