Wtorkowy wieczór należał do polskich klubów walczących w eliminacjach Ligi Mistrzów. Górnik Zabrze wylosował najtrudniejszy los – Fenerbahce. Mimo to Zabrzanie udowodnili, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.
Przed meczem trener Michal Gasparik nie krył, że ma plan na tureckiego giganta:
„Znaleźliśmy słaby punkt Fenerbahce, ale nie mogę o tym teraz mówić. Na pewno są mocniejsi w ofensywie niż w defensywie. Są dwie ważne rzeczy, które będziemy chcieli wykorzystać. Zobaczymy, czy jesteśmy w stanie to zrobić” Michal Gasparik
I od pierwszej minuty było widać, że Górnik wie, co robi. Podopieczni Gasparika momentami pokazali zęby, a kontrataki lewym skrzydłem niejednokrotnie zaskakiwały Turków. Blisko gola był Erik Janza – jego mocny strzał ledwo wyciągnął bramkarz. Kibice Górnika z niedowierzania mogli złapać się za głowę.
W 37. minucie Talisca strzałem z rzutu wolnego obok muru Zabrzan otworzył wynik. Druga połowa to już dominacja Fenerbahce. Turcy kontrolowali grę, ale ambicji Górnikowi odmówić nie można – Zabrzanie wciąż próbowali atakować.
Ostatecznie mecz skończył się wynikiem 1:0 dla Fenerbahce. Górnik, który miał zostać pożarty, zagrał z pazurem i postawił się europejskiemu potędze.
„Szkoda stałego fragmentu, tym bardziej że w pierwszej połowie byliśmy momentami groźni. Wydaje mi się, że przez pierwsze 20 minut byliśmy nawet groźniejsi niż „Fener”, ale w drugiej pokazali już, że dysponują wielką jakością” Michal Gasparik
Rewanż już w środę 29 lipca o 20:00. Zabrzanie mogą podejść do niego z wiarą w sercach.
Źródło: Własne
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz