Jurij Szatałow ponownie na ławce trenerskiej! Powrót po blisko dziesięciu latach.

Jurij Szatałow ponownie na ławce trenerskiej! Powrót po blisko dziesięciu latach.

Górnik Łęczna przerwę zimową spędza na ostatnim miejscu w tabeli pierwszej ligi. Misję utrzymania zespołu w tym poziomie powierzono Jurijowi Szatałowowi, który w realiach polskiego futbolu nie jest postacią anonimową. Rosjanin prowadził zielono-czarnych w latach 2013-2016, awansując z nimi do Ekstraklasy. Wydaje się więc, że to bardzo dobry ruch władz klubu. Jest tylko jedno ,,ale”…

 

62-latek nie prowadził żadnej drużyny od ponad ośmiu lat. Mimo tego, wybór Rosjanina na stanowisko trenera Górnika Łęczna należy oceniać pozytywnie. Szatałow prowadził łęczyński zespół w latach 2013-2016. W tym czasie, Górnik awansował w Ekstraklasie i dwukrotnie się w niej utrzymał. Warto jednak zauważyć, że w końcówce kampanii 2015/16, na dwie kolejki przed końcem, rosyjski szkoleniowiec podał się do dymisji. Nie zmienia to faktu, że łęczyńscy kibice mają z nim same dobre wspomnienia. 

 

Fani zielono-czarnych wybrali go nawet trenerem 45-lecia Górnika. Trzeba przyznać, że Rosjanin został wyróżniony zupełnie zasłużenie. 

Jakim trenerem jest Jurij Szatałow?

Jurij Szatałow to doświadczony rosyjski trener, który w swojej karierze jako szkoleniowiec, prócz Górnika Łęczna, prowadził między innymi: Polonię Bytom, Cracovię, Zawiszę Bydgoszcz i GKS Tychy. W żadnym z tych klubów nie nawiązał jednak do osiągnięć z lat pracy w klubie z województwa lubelskiego.

 

62-latek trafił do łęczyńskiego klubu latem 2013 roku i już w pierwszym sezonie swojej pracy wywalczył z nim awans do krajowej elity. Zespół z Łęcznej starał się grać zarówno efektownie, jak i efektywnie. Zielono-czarni, w tamtym sezonie zdobyli sześćdziesiąt jeden punktów, co pozwoliło zakończyć rozgrywki na drugim miejscu w tabeli. W kolejnym sezonie, Szatałow utrzymał zespół w elicie, skromnie wygrywając decydujące o ligowym ,,być, albo nie być” starcie z GKS-em Bełchatów (1:0). W kolejnych rozgrywkach, Rosjanin najpewniej powtórzyłby osiągnięcie sprzed roku, ale na dwie kolejki przed końcem… niespodziewanie podał się do dymisji. Na finiszu rozgrywek jego dotychczasowy asystent postawił ,,kropkę nad i” i sprawił, że kibice mogli się cieszyć Ekstraklasą w Łęcznej również w sezonie 2016/17. 

 

Szatałow w Łęcznej spędził blisko trzy lata. W tym czasie poprowadził zespół w 106 spotkaniach. 36 wygrał, 28 zremisował i 42 przegrał. Składa się to na średnią punktową wynoszącą 1,28 punktu na mecz. Za jego kadencji, zespół strzelał średnio 1,08 gola na mecz, tracąc 1,19 trafienia na spotkanie. Górnik za kadencji Rosjanina starali się grać ofensywną i ładną dla oka piłkę. Nie zawsze było to jednak dla nich korzystne. Łęcznianie miewali spotkania, w których wysoko przegrywali, ale potrafili wysoko ograć chociażby Legię Warszawa (3:1) i Ruch Chorzów (3:0). Warto zauważyć, że w sezonie 2014/15, zielono-czarni, zdecydowanie lepiej niż na wyjazdach, wyglądali na własnym stadionie. W owej kampanii, z murawy łęczyńskiego stadionu pokonani schodzili jedynie czterokrotnie. 

 

Górnik Szatałowa grał głównie w ofensywnym systemie 1-4-3-3, w którym jeden z pomocników grywał na tak zwanej ,,dziesiątce”. W meczu pierwszej kolejki sezonu 2014/15 z Wisła Kraków, takim graczem był Tomasz Nowak. W zespole prowadzonym przez Rosjanina, błyszczeli skrzydłowi – Miroslav Bożok i Grzegorz Bonin. Drugi z wyżej wymienionych graczy, zakończył owe rozgrywki z sześcioma golami i sześcioma asystami. Jak możemy zauważyć, w ,,jedenastce” prym wiodą Polacy, na których to 62-latek lubił stawiać. W poniższym składzie jest ich sześciu.

Wyjściowa jedenastka Górnika Łęczna na mecz 1. kolejki sezonu 2014/15 z Wisłą Kraków. Screen: Ekstraklasa TV.

 

Opinie na temat ruchu wykonanego przez władze Górnika są różne. Jedni oceniają powrót Szatałowa pozytywnie, drudzy uważają, że to nieprzemyślany ruch. Prawda jest jednak taka, że zielono-czarni potrzebują doświadczonego trenera z autorytetem, który zna specyfikę klubu. Jurij Szatałow podpisał kontrakt z Górnikiem Łęczna do końca sezonu 2026/27. Oznacza to, że przychodzi on do klubu nie tylko w roli strażaka, ale i człowieka, który ma zbudować zespół na nowo. Niezależnie od tego, czy utrzyma się on na poziomie pierwszej ligi. W związku z ciężką sytuacją w tabeli, Rosjanin zdecydował o rozpoczęciu przygotowań do rundy rewanżowej piątego, a nie jak pierwotnie zakładano, siódmego stycznia. 

 

 

Górnik do ligowego grania wróci już ósmego lutego. Pierwszym rywalem zielono-czarnych w 2026 roku, będzie Puszcza Niepołomice, która tak samo jak Łęcznianie, uwikłana jest w grę o ligowy byt.

 

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *