Mecz bez emocji i bezbarwna gra obu zespołów w Lublinie

Mecz bez emocji i bezbarwna gra obu zespołów w Lublinie

Starcie Motoru Lublin z Górnikiem Zabrze rozegrane w ramach 24 kolejki Ekstraklasy zakończyło się podziałem punktów. Wynik w pełni odzwierciedlał zupełnie bezbarwną grę obu ekip w tym meczu. 

45 minut spokoju 

Spotkanie w Lublinie rozpoczęło się wyjątkowo spokojnie. Gra obu zespołów bardziej niż szaloną walkę, przypominała partię szachów. Jedni i drudzy wyglądali jakby chcieli się wzajemnie wyczuć, zanim podejmą jakiekolwiek ryzyko. 

Statyczność pierwszej połowy udało się na kilka minut przerwać Górnikowi, który w okolicach 35′ minuty rozpoczął pierwsze dłuższe oblężenie bramki gospodarzy. Jednak nawet ciągłe próby strzałów, zarówno z gry, jak i ze stałych fragmentów nie przynosiły żadnego skutku. 

Brak skuteczności lub nawet pomysłu na pokonanie obrony przeciwnika idealnie podsumowała statystyka xG po pierwszej połowie. Podopieczni Michala Gasparika, którzy chociaż momentami starali się zagrozić bramce gospodarzy wykręcili wynik na poziomie 0,30. Prawdziwie zatrważający jednak był wyniki „Motorowców”, u których ta statystyka wyniosła 0,02.

W Lublinie bez zmian

W drugiej połowie od początku wyraźnie dominowali gospodarze. Przed świetną okazją na otwarcie wyniku stanął w 67′ minucie Thomas Santos. Po pięknej wrzutce Bartosza Wolskiego, Duńczyk uderzył z powietrza przenosząc piłkę wysoko nad bramką. 

Mimo zmian personalnych po obu stronach i doliczeniu jeszcze 5 minut przez sędziego, żadna ze stron nie była w stanie zmienić wyniku. Podział punktów nie satysfakcjonuje nikogo, jednak w kontekście tego sezonu nawet tak skromne zdobycze punktowe mogą okazać się kluczowe. W najbliższej kolejce Zabrzan czeka niezwykle trudne starcie z sąsiadującym z nimi w tabeli Rakowem. Motor pojedzie za to do ostatniej w lidze drużyny z Niecieczy.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *