Przed nami ostatni mecz na wyjeździe z Maltą kończący eliminacje do Mundialu w 2026 roku. W tej sytuacji warto sobie przypomnieć historię dwóch dotychczas najważniejszych meczów z Maltą, czyli tych z eliminacji do Mistrzostw Świata w 1982 roku (jedyne o punkty z tym rywalem). W grudniu 1980 nasi zawodnicy wybrali się na Maltę. Nie był to spokojny wyjazd, dużo działo się przed, po i w trakcie.
Przed meczem
Był to pierwszy mecz tych eliminacji. Poza Maltą i Polską w grupie było NRD. Wydawało się właśnie, że walka o awans rozstrzygnie się nami, a niemiecką drużyną. Jednak najpierw trzeba było pokonać „Kopciuszka”.
Składy
Mecz odbył się 7 grudnia 1980 roku w Gżirze. Oba zespoły zagrały w następujących składach:
Maltańczycy zagrali w następującym składzie:
GK John Bonello
DF Emmanuel Farrugia
DF Norman Buttigieg
DF John Holland (kapitan)
DF Edwin Farrugia
MF Joe Curmi
MF Emmanuel Fabri
MF Joseph Xuereb
MF Dennis Fenech
MF George Xuereb
FW Ernest Spiteri-Gonzi
Trenerem był Maltańczyk: Victor Scerri.
Polacy zagrali w następującym składzie:
GK Piotr Mowlik
DF Ryszard Milewski
DF Paweł Janas
DF Piotr Skrobowski
DF Wojciech Rudy
MF Leszek Lipka
MF Marek Dziuba (kapitan)
MF Włodzimier Ciołek
FW Andrzej Pałasz
FW Andrzej Iwan
FW Włodzimierz Smolarek
Trenerem był Polak: Ryszard Kulesza.
Mecz sędziował Jugosłowianin: Dusan Maksimović.
Przebieg meczu
Polacy zaczęli mecz zbyt bojaźliwie na kamienistym boisku. Choć zarysowała się przewaga Polaków, to nie było jej udokumentowania. W pierwszym kwadransie Polacy kilka razy próbowali zaskoczyć Maltańczyków. W 13 minucie strzał głową Iwana zdołał Bonello sparować, a Smolarek nie doszedł do dobitki. Chwilę później Smolarek bezskutecznie próbował przenieść piłkę nad Bonello. W 16 minucie Smolarek trafił w słupek. W 17 minucie Iwan uderzył obok bramki. W 18 minucie Smolarek wyszedł w sytuację „sam na sam” z Bonello, ale zgubił piłkę. W 20 minucie strzelał Ciołek, ale na posterunku był Bonello. W 21 minucie pierwsza groźniejsza akcja Maltańczyków, na szczęście Polacy zdołali wybić piłkę na rzut rożny. W 23 minucie strzał Iwana, ale Bonello wybił piłkę na rzut rożny. W 26 minucie żółtą kartkę dostał Edwin Farrugia, który zatrzymał nieprzepisowo wychodzącego na czystą pozycję Smolarka. W 28 minucie strzał Xureba (nie wiem, czy Gorge’a, czy Josepha) w pięknym stylu obronił Mowlik. Mijały minuty, ale Polacy nie potrafili zdobyć bramki, gdyż nie atakowali energicznie i precyzyjnie. Maltańczycy wzmocnili obronę i sytuacji Polacy mieli mniej. W 38 minucie żółtą kartkę zobaczył Smolarek. I połowa zakończyła się bezbramkowym remisem 0:0. Polacy mieli zdecydowaną przewagę, ale nie potrafili zaatakować na tyle, żeby zdobyć gola, choć sytuacji nie brakowało. Natomiast ataki Maltańczyków były sporadyczne. W drugiej części I połowy Maltańczycy wzmocnili obronę i na mniej pozwalali Polakom.
W II połowie Polacy zaatakowali śmielej. W 52 minucie Leonard Farrugia zmienił Curmiego. Na początku II połowy na środku piłka minęła leżącego na 1. metrze Bonello, a stojący na linii bramkowej Holland chciał piłkę wybić, ale wpadł na niego Pałasz, przewrócił Maltańczyka i przy prawym słupku wpakował piłkę do bramki, jednak sędzia nie uznał najwyraźniej z powodu faulu (bez dobrej powtórki ciężko powiedzieć, czy słusznie, ale fakt Polak rywala mocno poturbował). W 57 minucie Polacy mieli rzut z autu z prawej strony z 2 metry przed linią środkową na naszej połowie, nasz piłkarz wyrzucił piłkę w stronę środka 10 metrów do przodu do kolegi, ten zawodnik po przebiegnięciu lekko w lewo 7 metrów do przodu podał na środek na 26. metr do Ciołka, ten naciskany przez Leonarda Farrugię podał „z pierwszej” na lewo przed narożnik pola bramkowego na 7. metr do Dziuby, ten atakowany przez Edwina Farrugię, mając przed sobą Buttigiega i Bonello uderzył niezbyt mocno na dalszy słupek, piłka minęła będącego przy bliższym słupku na 1. metrze bramkarza, a przy dalszym słupku na 1. metrze Smolarek uprzedził Hollanda i wślizgiem wpadł z piłką do bramki, czym Smolarek dał Polsce prowadzenie 1:0.
W 59 minucie żółtą kartką został ukarany Dziuba. W 63 minucie bliski drugiej bramki był Rudy. W 72 minucie po błędzie i braku asekuracji Rudego Fabri bliski był wyrównania. W 74 minucie pomocnik Michael Degiorgio zmienił napastnika Spiteriego-Gonziego. W 75 minucie (dzisiaj podaje się 77 minutę) akcja Polaków, Skrobowski doszedł lewą stroną do linii środkowej i posłał ją lobem daleko lobem do przodu do Pałasza, ten doszedł do piłki na lewo od pola karnego na 1. metrze, po przyjęciu doszedł na linię boczną pola karnego i zupełnie nieatakowany dośrodkował w pole karne, tam w prawej części przed polem bramkowym na 6. metrze przewrócił się Polak, piłka doszła w prawą część pola karnego na 9. metr do Lipki, a ten po przyjęciu piłki był atakowany przez Maltańczyka, ale mimo to i to, że za nim był jeszcze jeden obrońca i bramkarz, to uderzył w prawą część bramki, Bonello rzucił się, ale piłki nie sięgnął, ta wpadła do bramki i Lipka tym golem podwyższył wynik na 2:0. Maltańczycy protestowali, bo sędzia boczny pokazywał pozycję spaloną Dziuby, ale ten był po drugiej stronie boiska i nie brał udziału w akcji. W 77 minucie żółtą kartkę dostał Dennis Fennech (pewnie za protesty). Protesty udzieliły się niestety też maltańskim kibicom, którzy na szczęście nie mogli wejść na boisko, ale zaczęli rzucać kamienie w stronę sędziów, polskich piłkarzy na boisku i na ławce rezerwowych (ci ostatni stamtąd uciekli). Sędzia przerwał mecz. Sędziowie i piłkarze byli uwięzieni na środku boiska, gdzie ich nie sięgały kamienie. Władze Maltańskiego Związku Piłki Nożnej negocjowały z arbitrem głównym wznowienie meczu, ale nie dało się w takich warunkach. W końcu pojawili się na koniach policjanci, ale nic to nie zmieniało. Po pół godzinie polscy i maltańscy piłkarze pojedynczo zdołali uciec do szatni. Sędziowie przez pewien pozostali na boisku, w końcu i oni uciekli do szatni. Mecz nigdy nie został dokończony, a FIFA uznała za wynik ten, który był w momencie przerwania meczu:
Malta- Polska 0:2.
Udało się, wygraliśmy. Jednak to, co się stało na koniec, musiało mieć swoje konsekwencje.
Skrót meczu:
Podsumowanie meczu
Mecz nie był transmitowany. Była retransmisja, ale nie ma jej w internecie.
Mecze takie zazwyczaj nie przechodzą do historii, bo piłkarze mają zaliczyć komplet punktów i przejść do kolejnych meczów w tym przypadku było inaczej. Polacy odnieśli planowe zwycięstwo, ale więcej niż o przebiegu meczu mówiło się o wydarzeniach dookoła boiskowych, a sporo się działo, a skutki tych wydarzeń były niemałe. Polacy wygrali zasłużenie, choć gole padły dopiero w II połowie, a Maltańczycy mogli liczyć na powtórkę z eliminacji Euro 1980, kiedy to zremisowali 0:0 z RFN. Polacy mało grali skrzydłami i strzelali z dystansu. Początkowo na trudnej murawie Polacy grali bojaźliwie, jednak z czasem się rozkręcali i mieli kilka sytuacji do strzelenia bramek: Iwana i dwie 100% Smolarka. W drugiej części I połowy Maltańczycy wzmocnili obronę i na mniej nam pozwolili. Sami gospodarze grali na remis i rzadko przekraczali linię środkową, choć raz zmusili do wysiłku Mowlika. W II połowie Polacy mocniej zaatakowali, choć nadal czegoś brakowało. Jednak najpierw sędzia nie uznał bramki Pałasza, gdyż faulował Hollanda. Potem Smolarek i Lipka dali nam prowadzenie 2:0. Po bramce Lipki pozostał jeszcze kwadrans meczu, ale z powodu wybryków kibiców sędzia zakończył 2 minuty później spotkanie, które FIFA ostatecznie zweryfikowała na walkover 2:0 dla Polski. Po stronie polskiej przede wszystkim wyróżniano kapitana Dziubę, a po stronie maltańskiej linię obrony z bramkarzem Bonello na czele.Jednak to, co działo się wokół meczu, spowodowało, że trener Kulesza z ulgą przyjął wynik i to, że nikomu nic się nie stało.
I niestety teraz kwestie poza boiskowe. Źle się działo nim, Polacy wylecieli na tygodniowe zgrupowanie we Włoszech przed meczem z Maltą. Historię nazwano aferą na Okęciu.
W noc przed wylotem do Rzymu bramkarz Józef Młynarczyk spędził w barze, a tam popijał alkohol wraz z dziennikarzem Wojciechem Zielińskim. Gdy rano w hotelu Młynarczyk pojawił się pod wpływem alkoholu. II trener Bernard Blaut i kierownik drużyny Zbigniew Należyty kazali mu pozostać w kraju. Jednak ten przyjechał na lotnisko zorganizowanym przez jednego z piłkarzy Stanisława Terleckiego (jego ładą). A tam na Okęciu zaczęły się negocjacje z trenerem Kuleszą Zbigniewa Bońka, Terleckiego i Władysława Żmudy. Dziennikarze powiadomieni o zajściu przyjechali na lotnisko i transmitowali gorące negocjacje. Boniek odganiał reporterów. Ostatecznie Kulesza ugiął się i zabrał Młynarczyka do Włoch (podobno trójka piłkarzy groziła, że bez Młynarczyka nie lecą). Tam piłkarze spotkali się z papieżem Janem Pawłem II. Jednak do Rzymu przyleciał prezes PZPN-u Marian Ryba i sekretarz generalny PZPN-u Zbigniew Kaliński. Ci nakazali Młynarczykowi, Bońkowi, Terleckiemu i Żmudzie wrócić do kraju. Drużyna bez filarów, bez kontuzjowanego Janusza Kupcewicza, z przemeblowaną linią obrony (z m.in. debiutantem Ryszardem Milewskim), w ciężkiej atmosferze i na trudnym boisku przystąpili do meczu. Jak widać, prasa nie odpuszczała i jechała równo po tej czwórce zawodników. Nazwano ich „bandą czworga”. Jechano po prezesie Rybie, który uspokajał, że piłkarze zrozumieli błąd, będą kary, ale w rozsądku. A nim wrócili byli wsparciem dla zespołu. Nawet po tych prostych słowach jechano ostro. Nic się nie zmieniło przez ponad 40 lat, dziennikarze są gotowi zniszczyć każdeg,o byleby kasa się zgadzało. Oczywiście czyn Młynarczyka był naganny, ale został rozdmuchany do granic możliwości. O skutkach afery za chwilę.
Sam mecz odbywał się na kamienistej murawie, gdzie było duże ryzyko kontuzji. Gra nie mogła być piękna, ale tak jak podkreślano to sukces, że w takich warunkach zdobyto 2 bramki. Szatnie były podobno antyhigieniczne, a warunki pracy dziennikarzy i reporterów były koszmarne. Stan boiska był niezgodny z okólnikiem wydanym w styczniu 1979 roku do wszystkich reprezentacji. Boisko powinno być trawiaste. PZPN przed meczem żądało zmiany boiska na jakieś neutralne we Włoszech. I choć popierał to sekretarz generalny FIFA H.Kaeser, to sama FIFA wbrew własnym przepisom nie wyraziła na to zgody- skandal.
Na koniec doszło do skandalu w samym meczu. Gdy Lipka zdobył bramkę na 2:0, to ostro protestowali Maltańczycy. Arbiter wskazał pozycję spaloną Dziuby, ale Skrobowski nie zagrał do kapitana tylko do Pałasza. Dziuba nie uczestniczył w akcji, więc sędzia gola uznał. Kibice podżegani przez własnych piłkarzy zaczęli rzucać kamieniami w stronę sędziów i polskich piłkarzy. Również w stronę ławki rezerwowych. Wszyscy oni wraz z maltańskimi piłkarzami schowali się na środku boiska, gdzie byli poza polem rażenia. Ostatecznie po 0,5 godzinie piłkarze pojedynczo zdołali uciec do baraku. Jeszcze przez pewien czas na boisku pozostali sędziowie, oni w końcu też uciekli i dopiero wtedy tłum poszedł do domu. Wbrew namowom działaczy Maltańskiego Związku Piłki Nożnej meczu nie wznowiono. I słusznie, wobec bandyckich zachowań kibiców było to niemożliwe i na szczęście nikomu nic się nie stało. Pozostało czekać na werdykt FIFA. Bardzo opieszale reagowały służby porządkowe i policja. Po pewnym czasie wjechała policja na koniach, co komentator Jan Ciszewski skwitował stwierdzeniem: „Teraz jest dosyć dziwna sytuacja… konie mamy, proszę państwa, na stadionie Malty 3 zmęczone już życiem rumaki”. A o atakach na naszą ławkę rezerwowych Ciszewski powiedział: „Uciekają nasi zawodnicy rezerwowi, trenerzy. Gdybyśmy wiedzieli, uzbroilibyśmy Kuleszę i resztę towarzystwa siedzącego poza boczną linią w specjalne ochronne stroje i kaski”.
Mecz się skończył, a FIFA utrzymał wynik w momencie przerwania meczu: 2:0 dla Polski. Malty nie zdyskwalifikowano. PZPN żądał od FIFY, żeby mecz Malta- NRD odbył się na tym samym stadionie, żeby Niemcy nie mieli ułatwienia w postaci lepszej murawy. PZPN słusznie uważał, że może być bez publiczności, która nie zasłużyła na oglądanie następnego meczu. PZPN miał rację. Mecz NRD ostatecznie odbył się na Malcie.
W tych wszystkich warunkach rzeczywiście należało uznać za dobry wynik.
Zadyma na meczu
Piłkarze wrócili cali i zdrowi do kraju z postojem we Włoszech. W Polsce niezapomniano o bandzie czworga. Mimo zapewnień prezesa Ryby było ostro. Odbyły się obrady Wydziału Dyscyplinarnego PZPN- u. Nastąpiły surowe kary: Boniek i Terlecki: rok bezwzględnej dyskwalifikacji, Żmuda i Młynarczyk: 8 miesięcy bezwzględnej dyskwalifikacji (Młynarczyk 2 lata na kadrę), a Włodzimierz Smolarek 2 miesiące w zawieszeniu na 0,5 roku.
Natomiast sam trener Kulesza uniósł się honorem i odszedł ze stanowiska. W lutym 1981 roku Żmudzie zawieszono karę, a Bońkowi i Młynarczykowi w lipcu 1981 roku. Terlecki nie przyznał się do winy, a w kadrze nigdy nie zagrał więcej. Dosyć dziwna historia, a w niej szkoda Kuleszy i Terleckiego. W miejsce Kuleszy zatrudniono Antoniego Piechniczka.
Afera na Okęciu
Był to mecz w cieniu trzech skandali: afery na Okęciu, tragiczna murawa i wybryki kiboli. Dużo jak na mecz z takim słabym rywalem.
Tabela naszej grupy po tym meczu:
1.POLSKA 1 mecz 2 punkty bramki: 2-0
2.Malta 1 mecz 0 punktów bramki: 0-2
3.NRD 0 meczów 0 punktów bramki: 0-0
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.






Dodaj komentarz