Legię Warszawa czeka wymagające starcie z Widzewem Łódź. ,,Przed nami bardzo ważne spotkanie” – podkreśla szkoleniowiec stołecznych. Pierwszy gwizdek w piątek, 1. maja o godzinie 20:30.
Jeszcze kilka miesięcy temu, mało kto uwierzyłby, że na 4 kolejki przed końcem, Widzew Łódź i Legia Warszawa będą zamieszane w walkę o utrzymanie. Co gorsze dla powyższych zespołów, ryzyko relegacji jest ogromne. Ekipa z Łodzi plasuje się na 16., spadkowym miejscu, a Warszawianie znajdują się jedynie lokatę wyżej.
Legioniści przystępują do spotkania, po bolesnej porażce z Lechem Poznań 4:0. Wcześniej zespół spisywał się przyzwoicie, jednak istnieją obawy, że po wysokiej porażce, drużyna wpadła w mentalny dołek. Zespół z Warszawy, będzie musiał radzić sobie bez kontuzjowanych: Vahana Bichakhchyana i Petara Stojanovicia.
Zespół z Łodzi po przyjściu Aleksandara Vukovicia, również pokazuje się z dobrej strony. Mimo to, Widzewiakom zdarza się głupio tracić bramki, a co za tym idzie – punkty. Na tę chwilę, jedyny reprezentant województwa łódzkiego w Ekstraklasie posiada ich 36. Łodzianie w piątkowej rywalizacji, będą zmuszeni grać bez: Christophera Chenga, Szymona Czyża, Lukasa Leragera oraz Juljana Shehu. Najbardziej kosztowna będzie absencja Albańczyka, który jest jednym z kluczowych elementów widzewskiej układanki.
Pierwszy gwizdek sędziego Wojciecha Mycia już dziś, o godzinie 20:30. Spotkanie odbędzie się na Stadionie Wojska Polskiego w Warszawie.
DZIŚ GRAMY! #LEGWID
🆚 Legia Warszawa – Widzew Łódź
🏆 @_Ekstraklasa_
⌛️ 20:30
🏟️ Stadion Miejski Legii Warszawa im. Marszałka J. Piłsudskiego
📺 @CANALPLUS_SPORT, Canal+ Sport 3, Canal+ 4K
➡️ Oglądaj: https://t.co/8XgfoPA0eq
🚍 @MZA_Warszawa
🍽️ Transmisja w Legia Sports… pic.twitter.com/MI59noykqi— Legia Warszawa 🏆 (@LegiaWarszawa) May 1, 2026
Papszun o ,,Polskim Klasyku”: Bardzo ważny mecz
Na przedmeczowej konferencji prasowej, głos zabrał szkoleniowiec drużyny z Łazienkowskiej. Marek Papszun stwierdził, że jego zespół czeka bardzo ważny mecz, ale końcowy rezultat nie zadecyduje o utrzymaniu, bądź jego braku. ,,Przed nami bardzo ważne spotkanie, ale nie decydujące. Ten mecz będzie miał duże znaczenie w kontekście końcówki sezonu. Jeżeli wygramy, to nasza sytuacja będzie lepsza. Jeżeli przegramy – to gorsza. Nie zmienia to jednak faktu, że zostaną nam jeszcze trzy kolejki. Myślimy o tym meczu znając swoją sytuację. Przygotowujemy się w ten sposób, żeby wygrać” – powiedział.
Szkoleniowiec wskazał największe atuty swojej drużyny: ,,Naszym atutem przed piątkowym meczem jest własne boisko i kibice, którzy nas cały czas wspierają. Pokazali to chociażby w Poznaniu. Wierzę, że wspólnymi siłami doprowadzimy Legię Warszawa do zwycięstwa”.
Papszun zmierzył się z pytaniem o to, który napastnik rozpocznie mecz w pierwszym składzie, Mileta Rajović czy Jean-Pierre Nsame. ,,Jean-Pierre Nsame i Mileta Rajović to inny typ zawodników. Decyduje przygotowanie, forma, ale też przeciwnik i charakterystyka meczu. To nie jest tylko kwestia tego, co który ma, ale też jak będzie pasował do zespołu, taktyki, przebiegu meczu i okoliczności spotkania. […] Rajović grał w drużynie, która punktowała. Dla nas najważniejsza jest Legia, a nie zawodnik X czy Y. Czasem może się wydawać, że słabszy zawodnik nie gra, ale gra ten, który przybliża do zwycięstwa cały zespół.” – odpowiedział.
,,Sytuacja Rafała była klarowna od początku. To była pomyłka sędziego. Aby wyjść z twarzą należałoby tę kartkę anulować, a nie iść w zaparte. Tego oczekuję jako trenera, ale zobaczymy, jaka będzie decyzja” – odniósł się do czerwonej kartki swojego podopiecznego, Rafała Augustyniaka, nabytej podczas meczu z Lechem Poznań. Kara finalnie została anulowana, jednak decyzja związku wywołała dużo krytycznych komentarzy.
Papszun poruszył wątek historyczny, a konkretnie przywołał pamiętne spotkanie Legia – Widzew z 1996 roku. ,,Oglądałem go przed telewizorem. Nie byłem wtedy na stadionie. To były zupełnie inne czasy. Dzisiaj te drużyny walczą o coś innego, ale wierzę, że kiedyś wrócimy na szczyt i będziemy równie mocno się emocjonować, jak ja przed telewizorem w 1996 roku” – powiedział.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz