Algierczycy rozpoczęli pierwszy od 12 lat mundial od bolesnej porażki 0-3 z broniącą tytułu Argentyną. Czy dla drużyny Vladimira Petkovicia to powód do paniki przed nadchodzącymi meczami?
Przebieg spotkania
Już przed meczem rozgrywanym w Kansas City było jasne, że w pojedynku z reprezentacją Argentyny, Algieria będzie skazana na wyczekiwanie na swoje okazje, których raczej nie będzie wiele. Jedną dostali już na początku meczu, gdy niemal idealnie na pozycję wyszedł Fares Chaibi, który pokonał Dibu Martineza. No właśnie, niemal, bo Chaibi był na spalonym, wobec czego gol Algierczyków został anulowany.
Niedługo po tym incydencie, Argentyna wyszła na prowadzenie za sprawą cudownego strzału Lionela Messiego po świetnym podaniu Rodrigo De Paula. Przez resztę pierwszej połowy, Algieria stopniowo oddawała pole mistrzom świata, jednak chwilę przed zejściem do szatni zaliczyli dobry fragment i mogli żałować, że sędzia Szymon Marciniak zagwizdał po raz ostatni w pierwszej połowie.
Po zmianie stron, drużyna “lisów pustyni” straciła momentum, co poskutkowało kolejną bramką dla Argentyny, znowu strzeloną przez Messiego i znów po niefrasobliwości bramkarza Algierii, Luki Zidane’a. Kwadrans później Leo Messi skompletował historycznego hat-tricka i tym samym ustalił wynik meczu na 3-0 dla Argentyny.
Argentyna 3-0 Algieria
Bramki: Messi 17’, 60’, 76’
Jaki był to występ Algierii?
W jednym zdaniu, lepszy niż wskazuje na to wynik. Konkretniej, Algieria pokazała fragmentami tego spotkania, że potrafi grać w piłkę. Akcja po której Fares Chaibi trafił do siatki Argentyńczyków (choć gol został anulowany) była tego najlepszym przykładem. W tamtej sytuacji piłkarza Eintrachtu Frankfrut fantastycznie obsłużył Ibrahim Maza, na którego zwracałem uwagę już w zapowiedzi. Niestety dla kibiców “lisów pustyni” w ostatecznym rozrachunku, było to znacznie za mało żeby podjąć walkę z mistrzami świata. Do tego swój dzień miał Lionel Messi, co właściwie wykluczyło nadzieję Algierii na chociażby zdobycie gola honorowego.
Kibice mogą być jednak zadowoleni z występu dośwadczonego Nabila Bentaleba, który dyrygował środkiem pola. Do tego, w pierwszym składzie na prawym skrzydle zamiast Riyada Mahreza znalazł się lubiany przez kibiców Anis Hadj Moussa. Niezły występ zaliczył również Hicham Boudaoui, a solidnie po wejściu wyglądał Houssem Aouar.
Kibice Algierii i nie tylko zwracają również uwagę na brak czerwonej kartki dla samego Leo Messiego za faul na Aissie Mandim. Gdyby Argentyńczyk zobaczył wtedy kartonik koloru czerwonego, cały mecz mógłby potoczyć się inaczej. Ważniejsze od tego czy sędzia Szymon Marciniak popełnił błąd, jest dla selekcjonera Vladimira Petkovicia jest sprawa Luki Zidane’a. Pomimo trzech interwencji, w tym jednej na absolutnie topowym poziomie, syn Zinedine’a pokazał w tym meczu że jest bramkarzem bardzo niepewnym i popełniającym juniorskie wręcz błędy. Messi był fantastyczny, jednak fakt faktem, Zidane junior nie pomógł swoim kolegom z formacji defensywnej. I to właśnie jego postawa wydaje się być największym zmartwieniem przed pozostałymi meczami z Jordanią i Austrią.
Co pokażą dalej?
Mecz z Jordanią to dla drużyny “pustynnych wojowników” kluczowe starcie w kontekście ich występu na amerykańskim mundialu. Jeśli Algieria straci punkty, ciężko będzie wyobrazić ich sobie w kolejnej rundzie, szczególnie, że mecz z Austrią będzie na dużo wyższym poziomie trudności. Mecz z Jordanią w teorii powinien być najłatwiejszym spotkaniem dla Algierii w grupie, jednak drużyna z bliskiego wschodu pokazała w meczu z Austrią, że są dużo mocniejsi niż wielu ekspertów zakładało. Jeśli Vladimir Petković chce uspokoić swoich kibiców musi przygotować na mecz z Jordańczykami taktykę, która będzie dużo efektywniejsza niż na starcie z Argentyną. Na wyższym poziomie będą musiały zagrać gwiazdy: Riyad Mahrez i Mohamed Amoura, obrona będzie musiała być dużo bardziej odpowiedzialna w swoich poczynaniach, przede wszystkim jeśli chodzi o pozycję bramkarza, a selekcjoner będzie musiał od początku wystawić jedenastkę, która będzie w stanie zaprezentować się lepiej(np. Houssem Aouar, Ramiz Zerrouki).
Dla Algierczyków mecz z Argentyną nie był brutalną weryfikacją, bo zatrzymanie mistrzów świata nie jest łatwym zadaniem, jednak popełnili zdecydowanie za dużo błędów, których dało się uniknąć. Niefrasobliwości Luki Zidane’a, miernej aktywności Mohameda Amoury czy chimeryczności bocznych obrońców, nie wybaczy żaden rywal. Dlatego w obozie “lisów pustyni” w Kansas przed meczem z Jordanią pali się żółta lampka ostrzegawcza, która w przypadku niepowodzenia na stadionie w Santa Clarze, może zmienić kolor na czerwony.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz