Świetny początek z marnym skutkiem. WKS przegrywa z reprezentacją Niemiec.

Świetny początek z marnym skutkiem. WKS przegrywa z reprezentacją Niemiec.

To był absolutny rollercoaster. Reprezentacja Niemiec rzutem na taśmę pokonuje Wybrzeże Kości Słoniowej 2:1, a bohaterem narodowym naszych zachodnich sąsiadów został Deniz Undav, strzelając decydującego gola w 94. minucie meczu. Dzięki temu zwycięstwu oraz sensacyjnemu potknięciu Ekwadoru w meczu z Curacao, podopieczni Juliana Nagelsmanna mogą już świętować awans do fazy pucharowej.

Spotkanie od samego początku nie układało się po myśli faworytów. Piłkarze z Afryki, prowadzeni przez Emerse Fae, wyszli na murawę MetLife Stadium niezwykle zmotywowani. Iworyjczycy od pierwszego gwizdka zdominowali fizycznie środek pola, przerywając akcje Niemców i narzucając swój, niezwykle dynamiczny styl gry.

Taktyka „Słoni” opierała się głównie na napędzaniu ataków lewym skrzydłem. To właśnie tam rewelacyjny nastolatek Yan Diomande co chwila kręcił kapitanem reprezentacji Niemiec, Joshuą Kimmichem. Efekt? W końcu przyniosło to upragniony efekt. Po kolejnej kapitalnej szarży, Diomande posłał piłkę na dalszy słupek, gdzie po małym zamieszaniu wynik tego spotkania otworzył Franck Kessie.

Niemcy byli drużyną kompletnie bezradną i sparaliżowaną wizją kolejnej mundialowej katastrofy. Dodatkowo frustrację zespołu potęgowały decyzje sędziowskie. Arbiter główny paragwajczyk Juan Gabriel Benitez, analizach VAR, nie uznał Niemcom aż dwóch goli, a sam Julian Nagelsmann szalał przy linii bocznej. Po godzinie gry na tablicy wyników wciąż widniało zasłużone prowadzenie WKS-u. 

Nagelsmann trzeba przyznać, że idealnie wyczuł moment na zmiany i był to zdecydowanie punkt zwrotny tego widowiska. Nagelsmann przeprowadził potrójną zmianę, wprowadzając na boisko nową gwardię – chłopaków, którzy nie noszą w sobie traum po blamażach z Rosji i Kataru.

Sygnał do szaleńczego ataku dał Felix Nmecha, który po roszadach trenera natychmiast ożywił środek pola. Mnóstwo wiatru na skrzydle dał Jamie Leweling, który po wejściu z ławki raz po raz zmuszał defensywę WKS-u do głębszego bronienia. Niemiecka maszyna w końcu ruszyła, a na efekty nie trzeba było długo czekać. W 68. minucie gry błysnął kolejny z rezerwowych, Nadiem Amiri. Pomocnik Mainz popisał się genialnym, górnym prostopadłym podaniem w pole karne, gdzie idealnie w tempo wbiegł Deniz Undav. Napastnik VfB Stuttgart zachował stoicki spokój i technicznym strzałem doprowadził do wyrównania pakując piłkę pod poprzeczkę. 

Selekcjoner Emerse Fae również nie zamierzał bezczynnie przyglądać się wydarzeniom na boisku i zareagował va banque. W ciągu dziesięciu minut wykorzystał limit zmian, wprowadzając na murawę wyłącznie graczy ofensywnych – w tym bohatera starcia z Ekwadorem, Amada Diallo. Mimo iż nie przyniosło to oczekiwanych bramek, to ultraofensywne nastawienie „Słoni” już całkowicie otworzyło mecz.

Końcówka była prawdziwą wymianą ciosów bez gardy. Obie ekipy całkowicie porzuciły bronienie i z otwartymi przyłbicami ruszyły po pełną pulę. Najpierw Iworyjczycy zmarnowali stuprocentową okazję na zamknięcie meczu, kiedy to w ostatniej chwili odbiorem w polu karnym sytuację uratował wracający Leon Goretzka. Chwilę później po drugiej stronie boiska kibice łapali się za głowy, gdy w kapitalnych sytuacjach pudłowali Amiri oraz Nathaniel Brown. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, nadeszła czwarta minuta doliczonego czasu gry.

Ostatnie słowo należało do zawodnika, który jeszcze sześć lat temu występował na poziomie niemieckiej trzeciej ligi. W 94. minucie meczu Deniz Undav świetnie złamał linię spalonego, co doskonale zauważył wspomniany wcześniej Nmecha, posyłając prostopadłe podanie w stronę piłkarza VfB Stuttgart. Undav znakomicie kierunkowo przyjął piłkę i pewnym strzałem zdobył bramkę na wagę trzech punktów. Stadion eksplodował, niemiecka ławka rezerwowych w komplecie wbiegła na murawę, a Nagelsmann utonął w uściskach asystentów.

Niemcy wygrali i po raz pierwszy od pamiętnego, mistrzowskiego roku 2014 zameldowali się w fazie pucharowej Mistrzostw Świata. Triumf ten okupili jednak potężną stratą – murawę z powodu urazu musiał opuścić filar defensywy, Nico Schlotterbeck.

– „Coś stało się z więzadłem pobocznym. W niedzielę musi przejść badanie rezonansem magnetycznym.” – oznajmił Julian Nagelsmann na pomeczowej konferencji.

Natomiast jak się dzisiaj okazało ma chodzić o skręcenie kostki, co daje nadzieje.

Za to dobra informacja pojawiła się kilka godzin później. Skazywane na pożarcie Curacao sensacyjnie urwało punkty Ekwadorowi, remisując 0-0. Oznacza to, że po wysokiej wygranej Niemiec z Curacao w pierwszej kolejce aż 7:1 i dzisiejszym wyrwanym zwycięstwie z WKS-em, reprezentacja Niemiec oficjalnie przypieczętowała pierwsze miejsce w grupie E.

Wybrzeże Kości Słoniowej, dzięki wygranej z Ekwadorem również rzutem na taśmę, musi jeszcze poczekać na ostateczne przypieczętowanie awansu z drugiego miejsca. Wszystko rozstrzygnie się w ostatniej kolejce. Na szczęście dla „Słoni”, w decydującym starciu zmierzą się z reprezentacją Curacao. Ta jednak zdążyła już udowodnić, że potrafi urwać punkty murowanym faworytom. Dodatkowym plusem dla ekipy z Afryki jest fakt, że ich bezpośredni rywal w walce o wyjście z grupy, Ekwador, godzinę później rozpocznie swój mecz z rozpędzonymi Niemcami. Rywalizacja w grupie E zapowiada się więc pasjonująco. Ostatnie akcenty tej batalii już 25 czerwca od godziny 21:00.

 

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *