Widzew Łódź plasuje się na siedemnastym miejscu w stawce. By spełnić oczekiwania kibiców, czerwono-biało-czerwoni dokonali wielu transferów. Policzyliśmy, ile pieniędzy wydali – trzeba przyznać, że jest grubo!
Odkąd Widzew Łódź został przejęty przez Roberta Dobrzyckiego, sytuacja klubu diametralnie się zmieniła. Czerwono-biało-czerwoni zaczęli ,,rozdawać karty” na rynku transferowym, oferując znacznie większe kwoty niż inne zespoły. Nic więc dziwnego, że do stolicy województwa łódzkiego w letnim oknie transferowym zawitali, chociażby Andi Zequiri, Mariusz Fornalczyk i Samuel Akere. W tamtym okresie, łódzki zespół przeznaczył na wzmocnienia 6,85 miliona euro. Robi wrażenie, nieprawdaż?
To jednak nic w porównaniu z zimowym okienkiem, w którym Widzew wydał blisko trzy razy więcej! Wydaje się, że wydatki łódzkiego klubu byłyby mniejsze, gdyby nie niezadowalające wyniki osiągane w rundzie jesiennej. Łodzianie skończyli ją w dolnej części tabeli, a przypomnijmy, że mieli zawalczyć o grę w Europejskich Pucharach. Ligowa tabela jest jednak bardzo płaska, więc podopieczni Igora Jovićevicia wciąż mogą zawalczyć o zrealizowanie tego celu. Pion sportowy uznał, że drużyna musi zostać solidnie wzmocniona, więc w „Sercu Łodzi” szybko zabrano się do pracy.
Kwoty, których jeszcze nie było.
Ruchy transferowe w Łodzi rozpoczęli jeszcze w zeszłym roku. Jako pierwszy, czerwono-biało-czerwone barwy przywdział Christopher Cheng, który ma zapewnić jakość na lewej stronie defensywy. Mówi się, że Norweg słynie z dobrego dryblingu i skuteczności, ale w Widzewie jeszcze tego nie pokazał. W dalszej kolejności, Widzewa wzmocnili Lukas Lerager, Osman Bukarii, Carlos Isaac, Bartłomiej Drągowski i Emil Kornvig. Na samym końcu, łódzcy działacze przeszli do wzmacniania linii obrony – na Piłsudskiego 138 zawitali Przemysław Wiśniewski i Steve Kapuadi. Łącznie do Łodzi trafiło ośmiu zawodników, a pełną listę wraz z kwotami transferów, podawanych przez portal Transfermarkt, przedstawiamy poniżej:
- Christopher Cheng 900 tysięcy euro.
- Lukas Lerager – wolny transfer.
- Osman Bukarii – 5,5 miliona euro.
- Bartłomiej Drągowski – 300 tysięcy euro.
- Carlos Isaac – 1 milion euro.
- Emil Kornvig – 3 miliony euro.
- Przemysław Wiśniewski – 3,1 miliona euro.
- Steve Kapuadi – 3 miliony euro (z czego milion zapisany jest w bonusach).
Wychodzi więc, że Widzew Łódź na transfery wydał 16,8 miliona euro. Tak duże pieniądze, to w polskiej piłce nowość. Co więcej, to blisko 80% łącznej kwoty, którą ekstraklasowe kluby wydały zimą na transfery (21,6 miliona).. Warto zaznaczyć, że klub ze stolicy województwa łódzkiego posiada fundusze, którymi nie może pochwalić się żaden inny zespół. Nic dziwnego, że wielu zawodników woli dołączyć do RTS-u, aniżeli innej drużyny PKO BP Ekstraklasy.
Robert Dobrzycki sprawił, że Widzew Łódź zaczął ,,rozdawać karty” na rynku transferowym. Zdjęcie: Marian Zubrzycki, Polska Agencja Prasowa.
Więcej niż Szwedzi, Duńczycy i Austriacy?
O skali wydatków czerwono-biało-czerwonych, świadczą transfery innych klubów. Warto zauważyć, że w minionym oknie transferowym wydały one znacznie mniej, często poniżej miliona euro. Zatem wzięliśmy pod lupę drużyny, które podobnie jak Widzew Łódź, miał w bieżącym sezonie zawalczyć o prawo gry w Europejskich Pucharach. Poniżej przedstawiamy sumę transferową tych zespołów:
- Jagiellonia Białystok – 800 tysięcy euro.
- Legia Warszawa – 650 tysięcy euro.
- Pogoń Szczecin – 760 tysięcy euro.
- Raków Częstochowa – 750 tysięcy euro (brak pełnych danych).
- Lech Poznań – brak wydatków.
Minione okienko transferowe było rekordowe nie tylko dla Widzewa Łódź, ale i całej ligi! Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by jeden klub wydał aż tak dużo (16,8 miliona euro). Co więcej, czerwono-biało-czerwoni wydali więcej niż wszystkie kluby Allsvenskan (najwyższa liga w Szwecji), Superligi (duńska elita) czy Bundesligi (austriacka ekstraklasa).
Igor Jovićević prowadzi Widzew Łódź od piętnastego października. Zdjęcie: Mateusz Słodkowski.
Mogło być jeszcze więcej?
Warto dodać, że czerwono-biało-czerwoni zamierzali sprowadzić większą liczbę piłkarzy. Spekulowało się, że na Piłsudskiego 138 może zawitać Mateusz Kochalski. Spekulowało się również, że do drużyny ma dołączyć inny bramkarz – Kenan Pirić. W „Sercu Łodzi” zdecydowali się jednak na pozyskanie Bartłomieja Drągowskiego. Mówiło się także o Afimico Pululu, jednak mało kto spodziewał się, że angolski snajper dołączy do Widzewa. Gdyby jednak tak się stało, RTS musiałby zapłacić za niego ogromne pieniądze. Odpowiedź na pytanie „czy Widzew mógł wydać więcej” jest zatem twierdząca.
Jeśli Widzew Łódź nie poprawi wyników, niemal pewne jest, że Robert Dobrzycki ponownie przeznaczy ogromne środki na jego wzmocnienie. Ekipa z ,,Serca Łodzi”, zajmuje siedemnaste miejsce w tabeli, a zamiast o Europejskie Puchary, bije się o utrzymanie w lidze. Nadzieją klubu są nowi zawodnicy, którzy dopiero wdrażają się do drużyny. Wielu kibiców uważa, że gdy zaaklimatyzują się w zespole, zaczną stanowić o jego sile.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.









Dodaj komentarz