Ekstraklasa rośnie w siłę! To nie jest już tylko chwytliwy slogan – rzeczywistość transferowa ostatnich okienek pokazuje wyraźny trend powrotów. W zimowym i letnim oknie transferowym sezonu 2025/26 do polskiej ligi wróciło wielu reprezentantów Polski i zawodników z solidnym europejskim doświadczeniem.
Oto najciekawsze przykłady:
Robert Gumny → Lech Poznań
Karol Struski → Raków Częstochowa
Pawel Dawidowicz → Raków Częstochowa
Bartłomiej Wdowik → Jagiellonia
Kamil Piątkowski → Legia Warszawa
Kacper Urbański → Legia Warszawa
Arkadiusz Reca → Legia Warszawa
Mateusz Klich → Cracovia
Karol Czubak → Motor Lublin
Mateusz Kowalczyk → GKS Katowice
Marcin Kamiński → Wisła Płock
Karol Angielski → Pogoń Szczecin
Paweł Bochniewicz → Górnik Zabrze
Mariusz Stępiński → Korona Kielce
Bartłomiej Drągowski → Widzew Łódź
Wiele z tych nazwisk to gracze, którzy kilka lat temu wyjeżdżali z Polski z myślą o dużych zarobkach i rozwoju w mocniejszych ligach. Dziś świadomie wybierają powrót do Ekstraklasy.
Kiedy większość z nich opuszczała Polskę (2018–2022), Ekstraklasa plasowała się w rankingu UEFA w trzeciej lub nawet czwartej dziesiątce – często okolice 25.–32. miejsca. Obecnie walczymy już o top 10, a w sezonie 2025/26 Polska zajmuje miejsce w okolicach 11.–13. (w zależności od aktualizacji, walczymy łeb w łeb z Grecją, Danią czy Czechami). Jeśli utrzymamy trend z ostatnich lat, za 2–4 sezony możemy realnie myśleć o stałym miejscu w top 10.
Co to oznacza w praktyce? Już niedługo mistrz Polski może mieć zagwarantowany udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów – bez konieczności przebijania się przez 3–4 rundy eliminacyjne. To automatycznie oznacza dziesiątki milionów euro więcej dla najlepszych klubów Ekstraklasy (same premie startowe + market pool + wyniki w grupie).
To jednak nie jedyny powód, dla którego Ekstraklasa znów przyciąga dobrych polskich piłkarzy. Znacznie wyższe budżety i pensje sprawiają, że czołowe kluby płacą już na poziomie solidnych lig średniaka, takich jak Belgia, Holandia czy Turcja. Topowi polscy zawodnicy wracają teraz za kwoty zbliżone do tych, które oferowano im 2–3 lata temu w Turcji lub Włoszech.
Dużo lepsza organizacja i marketing ligi, nowe umowy telewizyjne z Canal+, wyraźnie wyższa frekwencja na stadionach oraz nowoczesna infrastruktura też robią swoje. Do tego dochodzi duża szansa na regularną grę w europejskich pucharach – co roku 4–5 polskich klubów występuje w fazach grupowych Ligi Europy lub Ligi Konferencji, co daje piłkarzom cenne minuty, doświadczenie i widoczność na arenie międzynarodowej.
Nie bez znaczenia jest też bliskość rodziny, języka i polskiej mentalności – po kilku latach za granicą wielu zawodników po prostu tęskni za polskim stylem życia i łatwością codziennego funkcjonowania w znajomym otoczeniu.
Ekstraklasa nie jest jeszcze Serie A czy Bundesligą, ale różnica między nami a top 5–7 ligami systematycznie się zmniejsza – a różnica między nami a 15.–25. miejscem w rankingu UEFA jest już gigantyczna.
Powroty takich nazwisk jak Urbański, Klich, Dawidowicz czy Drągowski to najlepszy dowód, że koło się zamyka. Polscy piłkarze znów widzą w Ekstraklasie sensowną, prestiżową i finansowo atrakcyjną opcję.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz