Od amatora do bohatera narodowego. 40-letni Vozinha zatrzymał Hiszpanię i zalał się łzami

Od amatora do bohatera narodowego. 40-letni Vozinha zatrzymał Hiszpanię i zalał się łzami

W swoim debiutanckim występie na Mistrzostwach Świata reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka sprawiła ogromną niespodziankę, bezbramkowo remisując z aktualnymi mistrzami Europy – Hiszpanią. Absolutnym bohaterem tego meczu został 40-letni bramkarz – Vozinha. Golkiper aż siedmiokrotnie zatrzymywał celne strzały Hiszpanów. Podopieczni Luisa de la Fuente, choć naszpikowani gwiazdami na każdej pozycji, nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie zawodnika, który jeszcze w minionym sezonie występował na poziomie drugiej ligi portugalskiej.

Bramkarz z drugiej ligi portugalskiej zatrzymał Hiszpanię

Historia Vozinhy to idealny dowód na to, że nigdy nie wolno rezygnować z marzeń. Reprezentant tego wyspiarskiego państwa profesjonalnym bramkarzem został dopiero w wieku 25 lat, kiedy to po okresie gry amatorskiej podpisał kontrakt w Angoli. Przez kolejne 15 lat kabowerdeński zawodnik zwiedził niemal całą Europę. Występował w takich klubach jak mołdawskie Zimbru Kiszyniów, cypryjski AEL Limassol, słowacki AS Trenczyn czy portugalskie Gil Vicente. Ostatni sezon spędził w barwach GD Chaves, gdzie rozegrał 19 spotkań, zachowując 6 czystych kont.

Sam bramkarz zapewne nie przypuszczał, że po 90 minutach, w których zatrzymał takich graczy jak: Ferran Torres, Rodri, Gavi, Mikel Oyarzabal czy wchodzący w końcówce gwiazda FC Barcelony – Lamine Yamal, piłkarski świat dosłownie oszaleje na jego punkcie. Przed pierwszym gwizdkiem jego konto na Instagramie obserwowało zaledwie 56 tysięcy osób – po meczu liczba ta przekroczyła aktualnie barierę 2 milionów obserwujących! Co ciekawe, za dwa tygodnie 40-latek stanie się wolnym zawodnikiem. Jeśli na mundialu utrzyma tak genialną formę jak w starciu z Hiszpanią, ze znalezieniem nowego pracodawcy nie powinien mieć najmniejszego problemu.

Po końcowym gwizdku Vozinha nie krył łez wzruszenia z tak historycznego sukcesu. Jeszcze kilka lat temu zapewne nawet nie marzył o występie na mistrzostwach świata, a co dopiero o urwaniu punktów reprezentacji, która w 2010 roku sięgała po złoty medal globalnego czempionatu. W rozmowie z „The Athletic” bramkarz zdradził powody swoich silnych emocji:

Płakałem po meczu, ponieważ dorastałem z dziadkami, których nie ma już dziś z nami – zmarli kilka lat temu. Moja mama również nie mogła przylecieć z powodu problemów z wizą oraz kosztów, których nie zdołaliśmy pokryć na czas

Przed Republiką Zielonego Przylądka kolejne mecze grupowe, w których zmierzą się z Urugwajem i Arabią Saudyjską. Co ciekawe, „Niebieskie Rekiny” wcale nie są w tych starciach skazywane na pożarcie. Mają realne szanse na awans do 1/16 finału, co byłoby największym sukcesem w historii tego liczącego zaledwie 530 tysięcy mieszkańców kraju.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *